|
Blog > Komentarze do wpisu
Tańcz, bracie-piracie IIIcd.
Po czytaniu o słodkościach sami nabraliśmy ochoty na coś czekoladowego, więc zwycięzca regat zaczął szukać skarbu. I wiecie co? Okazało się, że biblioteka jest tak niezwykłym miejscem, w którym nie dość, że można poczytać, pobawić się i pożeglować, to jeszcze znaleźć prawdziwy piracki skarb – worek pełen złotych monet! Czekoladowych, mniam, mniam.
Zanim jednak przybyli mogli spróbować pysznego skarbu, złożyli przysięgę, w której zobowiązali się do sprzątania swojego pokoju, jedzenia warzyw, szorowania zębów i słuchania kapitana. Jeszcze tylko pasowanie: "Na złote dukaty, srebrne łyżki i wszystkie diamenty świata, pasuję każdego z Was na pirata!” i można było częstować się pirackim złotem.
Piraci zajadali, aż im się uszy trzęsły, a rodzice w tym czasie przeglądali książki dotyczące spraw morsko-żeglarsko-pirackich, zarówno tych, które można znaleźć w naszej bibliotece, jak i przyniesionych przez dzieci. Oglądano więc i „Piratów” J. Matthewsa i „Przygody Piotrusia Pana” J. M. Barrie, „Burzliwe dzieje pirata Rabarbara” W. Witkowskiego, „Piraci z Karaibów”, których świetnie znamy z filmów. Dla starszych „Wyspa skarbów” i „Porwany za młodu”, R. L. Stevensona, „Okręt widmo” F. Marryata
i mnóstwo innych, po które warto sięgnąć tak na biblioteczną półkę, jak do księgarni – obecnie można spotkać świetne książki, będące tak wspaniałymi opowieściami o przygodach, jak i źródłem wiedzy o wilkach morskich.
Książki-rozkładanki z ruchomymi elementami, doskonałe pod względem edytorskim, starannie oprawione, wydawane w formie starych manuskryptów, pełne tajemniczych klapek, otwieranych skrzyń i schowków, gier i zadań do wykonania z pewnością zainteresują pirata w każdym wieku!
Pirackie brombowania podobało mi się tak bardzo, że wcale nie miałam ochoty wracać. Powlokłam się wreszcie, noga za nogą, do domu pod nosem podśpiewując szanty... i zrobiłam pirackie pranie:
środa, 21 stycznia 2009, agnieszka_gil
TrackBack
|
|