|
Blog > Komentarze do wpisu
GILgotki pełne wirusów i konkursówMiesiąc i dzień minął, odkąd na GILgotkach gościłam kolejnego autora. Tym razem osobę zupełnie niezwyczajną, bo nie takiego sobie zwykłego pisarza, ale najprawdziwszego biologa molekularnego.
Odwiedziła nas otóż Anna Zgierun - autorka książek popularnonaukowych dla dzieci, w których w niezwykle plastycznie i zrozumiale opisuje przygody drużyny majora Limfocyta, wydawałoby się - pełne fantazji, będące jednak najprawdziwszą prawdą o wirusach atakujących organizm ludzki, oraz różnych takich, żyjących w nas i na nas - przyjaciołach i wrogach, o sztuczkach, które wyprawiają.
Bardzo byłam ciekawa zainteresowania dzieci przybyłych na spotkanie, tematyką książek, o których w interesujący i przystępny sposób mówiła Autorka. Muszę przyznać, że przeszło moje oczekiwania - już dawno nie widziałam tak zapatrzonych i zasłuchanych odbiorców! Niedługo jednak siedzieli chłonąc - szybko nawiązano kontakt i okazało się, że uczniowie klas 1-3 dysponują naprawdę niezłą wiedzą biologiczną, którą nasza specjalistka jedynie nieco korygowała.
Porozmawialiśmy sobie o najróżniejszych sprawach dotyczących nie tylko pisania i biologii - dzieci są pełne pytań, które dorosłym nie przyszłyby do głowy - po czym wszyscy mali goście narysowali tak, jak sobie wyobrażali, jednego z bohaterów omawianych książek.
Wszystkie były oryginalne i naprawdę świetnie przedstawione, więc nie sposób byłoby wybrać najlepszą pracę. Dlatego odbyło się losowanie, w wyniku którego dwoje szczęściarzy otrzymało książeczki autorstwa Anny Zgierun, ufundowane przez wydawnictwo Multico. A że Multico nas rozpieszcza, również Czytelnicy mojego blogu mają szansę na zdobycie "Inwazji wirusów" i "Wielkiego napadu"
Pani Anna to nie tylko pisarka dla dzieci. Jest również autorką opowiadań fantastycznych i powieści dla młodzieży. Aby wziąć udział w losowaniu jednej z dwóch książek dla dzieci, wystarczy odpowiedzieć na pytanie konkursowe: Pod jakim nazwiskiem Anna Zgierun wydała swoją pierwszą powieść dla młodzieży "Sześć Dominika"? Podpowiedź na stronie Teano ;) Na odpowiedzi na adres podany w Kontaktach czekam do końca lipca.
Pani Anna nawpisywała niezliczoną ilość dedykacji -
dzieci tak chętnie kupowały ksiązki o wirusach, że z rozpędu sprzedano nawet opieczętowany egzemplarz biblioteczny -
po czym odjechała dzierżąc w objęciach margerytki. Mam nadzieję, że kiedyś znów nas odwiedzi...
A tymczasem znikam - czas na urlop. Do "poczytania" po 20 lipca! sobota, 04 lipca 2009, agnieszka_gil
TrackBack
|
|