|
Blog > Komentarze do wpisu
GILgotki z Błękitnym kuferkiem Nie wiem, czy jest tak ze wszystkimi, czy tylko z lubiącymi wszelkiego rodzaju dłubaninę, ale każdy okres przedświąteczny to dla mnie znakomita okazja do poznawania sposobów na wykonanie najróżniejszych cudeniek, którymi można potem cieszyć oczy – czy to patrząc na wiszące na choince, czy leżące w koszyczku, pośród pisanek i innych zajączków, czy też wiszące na ścianach, w oknie i gdzie tam jeszcze komu przyjdzie do głowy je wieszać i stawiać. Te ozdoby, sposób ich wykonania, powód, dla którego robimy właśnie takie, to nie tylko sama radość dla oczu – to możliwość poznania obyczajów zrodzonych w ciągu wieków, o których często niewiele wiemy, bywa, że wcale, traktując je wyłącznie jako miłą tradycję – bez wnikania skąd pochodzą, dlaczego pod obrus wkładamy sianko, a choinkę pętamy (tak, tak!) łańcuchem. Grudniowe GILgotki z Błękitnym Kuferkiem stały się okazją do poznania sztuki ozdabiania bombek choinkowych, rozmowy o papierowych wycinankach, robieniu kartek świątecznych, ale również do przypomnienia kilku zapomnianych obyczajów nawiązujących do okresu Bożego Narodzenia. Najlepiej było dowiedzieć się wszystkiego z niezwykłej książki „Polskie tradycje świąteczne”, autorstwa wrocławianki Ewy Ferenc – polecam ją każdemu, komu uda się ją zdobyć, czy to w bibliotece, czy na jakiejś aukcji. To jedna z ciekawszych pozycji tego rodzaju, na jakie się natknęłam, napisana przystępnie, pełna nieznanych na ogół opowieści, pięknie wyjaśniająca skąd co trafiło pod nasze strzechy, odkrywająca korzenie naszego dziedzictwa kulturowego i religijnego. Do trochę lżejszych – z pewnością mniej obfitych w wiadomości, ale interesujących pozycji, należy pięknie wydany i pełen ilustracji i zdjęć „Rok polski”. Od lat chętnie sięgam po tę książkę, zapoznając siebie i dzieci ze zwyczajami, obrzędami, szukając inspiracji do tworzenia ozdób – moim dotychczasowym hitem jest rybka w klatce z koralików, której dotąd nie udało mi się skopiować... Dla dzieci – tak przedszkolaków, jak i uczniów – można polecić „Wielka księgę papierowych cudów”. To wydany przez BIS zbiór pomysłów (wraz z arkuszami i wykrojami) na rzeczywiste cuda na każdą okazję – nie tylko kartki i stroiki na Boże Narodzenie i Wielkanoc, ale oryginalne opakowania, zabawki, maski i szablony. A my, pod dowództwem Beaty Adamczyk-Czajki, prowadzącej internetową, ale również stacjonarną pasmanterię Błękitny Kuferek przy ul. Żeromskiego we Wrocławiu, wzięliśmy się za zdobienie bombek przy pomocy wstążki. Sprawa okazała się dość prosta, jednak to praca naprawdę żmudna – tej ilości szpilek już dawno w nic nie wbijałam! Ale warto było – takie bombki, to świetny prezent gwiazdkowy, pewnie kilka mam dzieci z kółka plastycznego ze Szkoły Podstawowej 78 we Wrocławiu znalazło je pod choinką. A nawet – wiem to z pewnością – co najmniej jeden tatuś. Pani Błękitnokuferkowa nie tylko nauczyla nas robić efektowne ozdoby, ale również zasponsorowała materiały do pracy – styropianowe kulki i barwne wstążki w kolorach zgaszonej czerwieni i złota – naprawdę cudne bombki udało się nam zrobić! A skoro bożonarodzeniowe, to czemu nie wielkanocne ozdoby porobić? Pani Beata nie traci czasu, spójrzcie tylko na te kurczaczki i jajeczka. Niezwykle sympatyczne były GILgotki z Błękitnym Kuferkiem, więc postanowiłam w czerwcu, czyli już zupełnie niedługo, zorganizować jeszcze jedne – tym razem gościć będzie u nas pewna krawcowa, która nauczy nas szyć... obrazki. Ciekawi jesteście kto to? Zagadka niebawem zostanie rozwiązana. Powiem tylko, że korzystać będziemy znów z dobroci Błękitnego Kuferka – pani Beata obiecała zaopatrzyć nas w kolorowy filc, a tajemnicza, niezwykle zdolna krawcowa jest doskonale znana wszystkim, którzy czytali „Abecadlik” wyd. Literatura, albo „Księżniczkę na ziarnku grochu” z Media Rodzina... czwartek, 27 maja 2010, agnieszka_gil
TrackBack
|
|