|
Blog > Komentarze do wpisu
Wielkanocny konkurs z różami. Kradzionymi...Kiedyś już piałam z zachwytu nad twórczością Anny Łaciny - szczególnie zauroczył mnie jej Czynnik miłości - doceniony nawet przez polska sekcję IBBY, która przyznała powieści wyróżnienie w konkursie Książka Roku 2010.
Dziś proponuję spotkanie z niektórymi bohaterami Czynnika w kolejnej książce Ani Łaciny. To Kradzione róże - pełne klimatów rozciągających się od Grecji, po zadeszczony Bałtyk. Tę książkę można sobie kupić, to proste. Gdyby ktoś jednak wolał wygrać ją w konkursie - zapraszam serdecznie. Wystarczy wpisać się pod niniejszą notką i wyznać:
Które zajęcia okołowielkanocne lubisz najbardziej? Malowanie jajek? Przygotowywanie kartek świątecznych dla bliskich? Zdobienie mazurków? Pójście z dzieckiem na Drogę Krzyżową? A może wiosenne porządki? Bo ja... bardzo lubię myć okno - kiedy już lśni, a firanki bielą się w słońcu, wieszam na ramach filcowe kwiaty i wiem, że teraz to już tylko mazurek, pasztet, faszerowane jajka, pucownaie podłóg, 39495847346 innych czynności i JUŻ ŚWIĘTA...
Każdy, kto do 1 maja podzieli się tutaj tym, co lubi, weźmie udział w losowaniu Kradzionych róż ze specjalną dedykacją od Autorki - powodzenia! wtorek, 19 kwietnia 2011, agnieszka_gil
TrackBack
Komentarze
Gość: , nat1-135.ghnet.pl
2011/04/19 22:12:51
Najbardziej lubię jeść jaja i ciasta, dostawać kartki i słyszeć "Kochanie umyłem okna i wyprałem firanki" ;-)
2011/04/19 22:29:19
Najbardziej w okolicach swiat wielkiejnocy lubie .... Wiosne :-), ze wreszcie jest, ze przyszla, ze na trawnikach mlecze a przeciez dopiero co lezal tam snieg, ze kasztanowce pekaja liscmi. No wiec okoloswiatecznie najbardziej lubie sie gapic, wachac mokra ziemie, sycic sie zielenia pierwszych lisci, wreszcie zdjac kurtke z grzbietu....
A na drugim miejscu jest malowanie jajek w cebulowym wywarze. Zadne pisanki, kraszanki, wyklejanki nie sa dla mnie takie piekne jak te cebulowe jaja :-)
Gość: ania m. mazimka@o2.pl, aagc199.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/04/19 22:53:08
Najmilsze chwile gdy dzieciaki bawią się w spokoju, a ja mogę równie spokojnie poczytać książkę hmmmmm bardzo lubię te chwile ;-)
Gość: morlena, zuw.szczecin.uw.gov.pl
2011/04/20 07:57:46
W kolejności chronologicznej:
Udział w Nabożeństwie Wielkopiątkowym. Sobotnia wyprawa ze święconką. Jedzenie wszystkiego z chrzanem :D Wycieczka w plener w drugi dzień świąteczny.
Gość: ewa2233, dvp210.internetdsl.tpnet.pl
2011/04/20 07:57:58
Jest wiele rzeczy okołowielkanocnych, które lubię. Lubię piec mazurki, które miło mi się kojarzą z dostarczycielem przepisów;) Lubię święcić pokarmy w Wielką Sobotę, bo zawsze idziemy całą rodziną. Lubię tez poranną, niedzielną krzątaninę przedśniadaniową...
A to, co następuje po tych wszystkich przygotowaniach - UWIELBIAM!:) 2011/04/20 09:16:11
Witam
Obok wszelkich przygotowań słodyczowo-obiadowo-sałatkowych ponad wszystko na świecie uwielbiam to "przejście duchowe" ze stanu smutku, przygnębienia i żałości Wiekiego Tygodnia do radości i pociechy Wielkiej Niedzieli. Bardzo to przeżywam i za każdym razem czekam właśnie na te chwilę, noc, zdarzenie. Mnie to daje osobiście wyższość tych świąt nad Bożym Narodzeniem. Od Wielkanocy, tak naprawdę zaczyna się dla mnie prawdziwa wiosna, którą kocham ze wszystkich pór roku najbardziej. Chciałabym zasiać również u dzieci tę miłość do tych świąt, bo oczekiwanie , nadzieja i wiellka radość po ukrzyżowaniu daje siłę na cały rok. pozdrawiam iwona
Gość: donna, acha35.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/04/20 20:58:53
Dla mnie najważniejsze są jajka. Malowane, jednokolorowe kraszanki, wielobarwne pisanki, jaja kurze, gęsie, a nawet strusie. Bo jaja symbolizują życie. Zaranie nowego istnienia, ale i odradzanie się życia na nowo.
Według wierzeń ludzi pierwotnych, z chaosu wyłoniło się olbrzymie jajo, z którego wykluł się świat. W kulturze ludowej jajko pełniło rolę talizmanu, zabezpieczającego przed złem. Dla chrześcijan jajko symbolizuje zwycięstwo życia nad śmiercią, jest znakiem zmartwychwstania. Dla mnie jajko oznacza budzenie się przyrody, nadejście wiosny i wreszcie - po ciężkiej zimie - możliwość odetchnięcia pełną piersią. Dlatego musowo będą malowane jaja w drożdżowym koszyku. Reszta może nie istnieć ...
Gość: mamalgosia, 093105220111.rybnik.vectranet.pl
2011/04/21 09:55:31
Najbardziej lubię poranek Wielkanocnej Niedzieli. Daje mi on nadzieję - że po każdym Wielkim Piątku naszego życia (cierpienie, smutek, ból, niepokój, lęk), że po każdej Wielkiej Sobocie (niepewność, rozczarowanie, łzy) nastąpi właśnie ta Niedziela. Lubię gdy Wielkanoc jest słoneczna, przejrzysta i ciepła, jakoś wtedy tej nadziei we mnie więcej
Gość: agulka04, user-109-243-60-35.play-internet.pl
2011/04/21 12:02:57
Najbardziej lubię rodzinne tworzenie pisanek :-) Tworzymy, tworzymy,... a potem żal to jeść.
Gość: onlyme30, aang220.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/04/21 13:42:43
Ja uwielbiam farbować jajka, zachwycają mnie te kolory, tak inne od codziennych.
Lubię porządki, bo zawsze można znaleźć coś starego i zapomnianego i stworzyć z tego coś fajnego. Wielką przyjemność sprawia mi kupowanie świątecznych dekoracji jak i samo przyozdabianie mieszkania w króliczki, żółte kurczaczki, pachnące wiosenne kwiaty i czekoladowe jajeczka. No i rzecz najważniejsza - przygotowanie koszyczka ze święconką:) 2011/04/22 20:16:29
Ja z kolei lubię strojenie domu w wielkanocne ozdoby. Wyjmowane są wtedy różne świąteczne dekoracje; od zajączków, przez kurczaczki po baranki. Do tego bazie prosto z ogródka. To wszystko tworzy taką miłą świąteczno-wiosenną atmosferę :)
Gość: kryniak: , ejg183.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/04/23 00:01:42
A ja najbardziej lubię Wielkanocną Olimpiadę. Kiedy już wrócimy po mszy do domu, nacieszymy pysznościami i smakołykami, zaczynają się Wielkie Wielkanocne Zawody. Połowa mojej licznej rodziny przebiera się za kurczaki, połowa za króliki i się zaczyna: toczymy na czas kapustę, tłuczemy pisanki, dmuchamy piórka kto dłużej, rymujemy wielkanocnie, śpiewamy o jajkach, kicamy slalomem, i jest tak radośnie, wesoło i hałaśliwie. Zwycięzcy dają nagrody pocieszenia przegranym, a tak naprawdę każdy jest wygrany bo jesteśmy razem przez chwilę, wbrew codziennej krzątaninie i pędowi, przez chwilę najważniejsze jest być razem.
2011/04/23 08:17:08
Lubię czuć w okół siebie obecność moich bliskich, ich uśmiechy, spojrzenia, bez śpieszenia się do szkoły, do pracy. Wstawać leniwie, bez przymusu, i z przystrojonym koszykiem wspólnie iść święcić pokarmy czego w Czechach nie robią, a co pokochałam w Polsce.
Uwielbiam natomiast czeski świąteczny poniedziałek, chłopcy już od najmłodszych lat odwiedzają znajome im kobiety: zaczynają w domu od matki, sióstr, potem kuzynki, ciotki, babki, sąsiadki znajome itp. chłopcy mają karabacze ( to witki z wierzby splecione w długi warkocz ozdobione kolorowymi wstążkami) ew. gałązkę jałowca, którymi biją kobiety po nogach: niedobrym kobietom wyganiali w ten sposób " złe języki", młodym, ślicznym kobietom, które miały powodzenie wyganiali z ciała choroby, dziewczyno , które pracowały w gospodarstwie chłopa wyganiano lenistwo :P i ogólnie na znak przyjaźni :-) w zamian otrzymywali jajka pieczone baranki i inne wypieki. Ten zwyczaj został do dziś, mój synek odwiedza w Czechach sąsiadki babci i rodzinę i wraca do domu z dużymi reklamówkami,które są pełne słodyczy :))) 2011/04/30 00:10:30
Najbardziej lubię ten moment, kiedy wszystko jest już z grubsza zrobione, ostatnie pisanki moczą się w barwniku, a ja zasiadam do przygotowywania koszyczka. Wyściełam go serwetką, tak, żeby odpowiednio wystawała na zewnątrz, i między oczkami koronki i wiklinową plecionką mocuję bukszpan albo borówkę. Musi być dużo.
Ostatnio rozmawiałam z koleżankami, jedna rzekła, że przecież to tak symbolicznie, co mnie zdumiało niepomiernie: od zawsze zakupiony bukiecik ledwo mi starcza. Potem w drodze do kościoła widzę koszyczki z rączką oplecioną wstążką, zachwycam się i mówię: "Jakie to ładne, za rok też kupimy wstążkę i opleciemy rączkę" i nigdy mi to nie przychodzi do głowy. Tylko serwetka i bukszpan albo borówka. |
|