Blog > Komentarze do wpisu

Czuję się zaproszona na wycieczkę rowerową i w Tatry

Po pierwsze na - najlepiej rodzinny - rajd rowerowy po pruszowico-domaszczyńskich lasach (trasa 10 km sprawdzona przez 4 latka). W programie zwiedzanie bunkrów, stawów obfitujących w ptaki wodne, ścieżka przez pola i lasy. Na zakończenie huśtawka nad Dobrą. Prosimy zaopatrzyć się w środki przeciwko komarom!

Nie dość, że wygląda ciekawie, to jeszcze dobra antykomarowa rada na koniec :) W odpowiedzi na GILgotkowe pytanie przysłano też zdjęcie - Jane rzeczywiście huśta się na linie ponad nurtem Dobrej - Tarzan niech się schowa!

Tarzan nad Dobrą

Na tę wyprawę zaprosiła mnie

Justyna z Wrocławia

pierwsza z osób, do których już dziś wysłałam ufundowaną przez Naszą Księgarnię

Herbatę z jaśminem.

Kolejna zaś osoba, która zaprosiła mnie w niepoznane dotąd zakątki, to

Katarzyna z Rybnika

Katarzyno, sposób, w jaki opisałaś swoją miłość do Tatr, sprawił, że jadę tam przy najbliższej okazji!!! Zresztą... poczytajcie sami:

Tatry Tatry Tatry

Tatry! czemuż jak siedzib szukające ptaki
Myśli moje ku waszej zamarłej pustyni
Lecą przez mgłę tęsknoty i przez marzeń szlaki?


Franciszek Nowicki (1864-1935)

Dokładnie tak mam. Niemal codziennie moje myśli biegną ku Tatrom. Tęsknota to dziwna, bo przecież nie za człowiekiem, nawet nie za jakąś konkretną chwilą (a było ich wiele - i tych pięknych, i tych groźnych - tych na szczęście mniej), za zwykłym kawałkiem granitu, kilkoma źdźbłami traw, pomarszczoną powierzchnią wody.
Może najbardziej za tym, co czuję gdy wokół mnie wszystko już tylko jest niżej i gdy ja sama jestem wyższa od gór:) Może za tą bezkresną przestrzenią... Może za tą chwilą wręcz animistycznej religijności, poczucia dotykania Stwórcy... Może za czuciem pod dłonią twardej i niezmiennej skały i tępym dźwiękiem podeszwy buta o kamień zielony od porostów...
Nie wiem. Wiem, że wracam tam kiedy to tylko możliwe. Choć samo chodzenie po górach jest dla mnie okupione trudem - z racji na wadę serca tempo mam gorsze niż faceci spod budki z piwem, a nawet niż bardzo stara babcia z bardzo młodym wnuczkiem :(

Tatry - Czerwone Wierchy Najbardziej chyba kocham Czerwone Wierchy. A nawet jeszcze nie one same, tylko drogę prowadząca na nie z Goryczkowego. Trochę wśród skał, ale więcej poprzez czerwone trawska, z Krywaniem po lewej i Giewontem wyłaniającym się z mgły po prawej. W powietrzu przezroczystym i ostrym jak szkło.

Tatry - Hruby Wierch i Krywań z drogi na Świnicę Gdy tylko napisałam, że najbardziej kocham Czerwone Wierchy, uświadomiłam sobie, że nie, że przecież najbardziej kocham Zawrat - z łańcuchami, klamrami, Czarnym Stawem za mną i pode mną, a z Doliną Pięciu Stawów przede mną. Wspinam się uważając by nie strącić kamieni, chwytając się łańcuchów, podziwiając ostre zęby Orlej Perci. Jeszcze trochę, jeszcze kawałek i...

Stanąłem na przełęczy... świat czarów pode mną!
Wzrok zdumiony weń topię - podziw duszę tłoczy...
Dołem - stawy czernieją, jak piór pawich oczy,
W górze - pieśń! ... ale myślą stworzona nadziemną.

Pieśń runami granitów pisana przede mną!
Skamieniały sen Stwórcy, dumny sen, uroczy!
Tam - ku krańcom pustyni gwiazda dnia się toczy,
Płoną szczyty - tam z głębin wstaje wieczór ciemno.

A gdy napisałam, że najbardziej kocham Zawrat, to przypomniało mi się jeszcze mnóstwo miejsc, które też przecież kocham najbardziej :) Pionową ścianę Kazalnicy, Gerlach z Gankiem, Nosal (ale jesienią), Świstówkę (ale zimą i to o zachodzie słońca), Łomnicę, Kasprowy (ale tylko o świcie w październikowy dzień, kiedy kosodrzewina pokrywa się szronem), Świnicę (choć z niej spadłam), Czarny Staw (ze swoją powagą i wręcz ponuractwem), Zielone Stawki (wesołe jak letni dzień), wapienną Krzesanicę, granitowe Rysy... Każde inaczej, a wszystkie najbardziej :)

Tatry - Gerlach z Gankiem Tatry - szron na kosówkach Tatry - Zielona Stawki

Oczywiście z Tatrami wiążą się nierozerwalnie Ludzie Tam Spotkani.

Tatry - Czarny Staw Gąsienicowy Pan Gąsienica-Byrcyn (trudno o lepsze nazwisko) - przewodnik tatrzański, który zwierzył mi się, że Tatry rosną. Jak to rosną??- zdziwiłam się. Ano, zwyczajnie: co roku coraz więcej czasu mu zajmuje wspięcie się na Giewont - czyli urósł:)

Góralka z chaty w Dolinie Kościeliskiej sprzedająca oscypki, bryndzę i mleko - czy krowie czy owcze, czy może nawet kozie - tego nikt nie wiedział, bo gdy zapytaliśmy o jego dziwny smak powiedziała, że to pewnie przez skarpety zięcia, które w nim moczyła.

Tatry - Zachód słońca na przełęczy Kasia-Z-Dużymi, która schodziła Tatry wzdłuż i wszerz i spędziła noc w rozwalającej się szopie, pod oknami której przechadzał się niedźwiedź wydając z siebie groźne pomruki.

Krzysztof Baletnica, dla którego góry nie wiązały się z żadnym wysiłkiem, który skakał po pagórkach jak łania (nie tylko w przenośni:) ), a na ewentualne zachwyty krajobrazowe odpowiadał, że góry są ok, ale naprawdę fajny jest tylko seks (i to z mężczyzną:) ).

Tatry - Dolina Pięciu Stawów w październiku Grzegorz, ksiądz, który w górach szukał samotności i odstresowania po pracy szofera biskupa.

Wiola, z którą łączy mnie wszystko - od płaczu z zachwytu na przełęczy oświetlonej zachodzącym słońcem, po głupotę schodzenia nocą z owej przełęczy, bez latarki, bez szlaku i bez raków - a śniegu już było miejscami po uda.

Tatry Grupa kleryków wspinających się na Giewont w czasie burzy - "bo śmierci nie należy się bać":)

Gabriela kochająca góry pomimo lęku wysokości.

Maria, dla której zjazd na nartach z Kasprowego to coś, dla czego warto żyć.

Łukasz, który próbował w Tatrach znaleźć powód do tego by z planowanym samobójstwem jeszcze poczekać...

Siadłem - cisza na górach - oko stawów drzymie,
Patrzę w Tatry, w te runy przedwiecznej zagadki;
Chciałbym przejrzeć, przeniknąć jej myśli olbrzymie.

Wiatr - bajarz lekkim palcem strunę marzeń trąca,
Z wolna uchodzą z serca goryczy ostatki,
O! tu siedzieć i słuchać, i dumać bez końca!

Jeśli jest Życie po życiu (a wierzę, że jest), to wyobrażam je sobie jako Wieczne Tatry Bez Wady Serca :) Soczystozielone hale z łatami kosówki, na których - jak w Psalmie 23 - Pan jest Pasterzem moim - niczego mi nie braknie, na niwach zielonych mnie pasie, prowadzi mnie nad spokojne wody.

Łaty kosówki

wtorek, 17 lipca 2012, agnieszka_gil

Polecane wpisy

  • Granice.pl Książka Roku 2014 - głosuj na "Układ nerwowy"!

    Rok rozpoczął się konkursem ogłoszonym przez wortal Granice.pl: KSIĄŻKA ROKU 2014  Z przyjemnością informuję, że Układ nerwowy , który już kilka miesię

  • Lista zwycięzców!

    Drodzy Czytelnicy - poniżej lista trzech osób, które mają szczęście, bowiem już niedługo otrzymają swoje egzemplarze Opowieści Pana Rożka z dedykacją Małgorzaty

  • Dziękuję, panie Bell!

    Gdyby nie Pana wynalazek, wyniki konkursu Cecylkowego nie pojawiłyby się tu pewnie jeszcze przez jakiś tydzień... Tymczasem niecierpliwa (i słusznie!) uczestnic

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/11/03 15:33:40
O rany, Aga, przeczytałam opis Tatr i w pierwszym momencie myślałam, że to Twoje wspomnienia. Łał, pomyślałam, wlazła na Krywań i Gerlach, hohoho. A Ty się dopiero wybierasz?:))To ostrożnie, co?