Blog > Komentarze do wpisu

GILgotki Matematyczne

Właściwie spotkanie, które odbyło się 10 maja w Filii 36 MBP we Wrocławiu, mogłabym nazwać GILgotkami Przerażającymi - i to zanim się rozpoczęły! Wszystko dlatego, że dzieci chyba przeraził temat - GILgotki Matematyczne zabrzmiał im tak strasznie, że przybyła zaledwie garstka... Ale za to grupka dzielna, pomysłowa i sprawiająca, że spotkanie było świetne!

Ta zabójcza matma Zaczęliśmy od Tej zabójczej matmy, dzięki której okazało się, że nieznajomość matematyki może doprowadzić do krwawych gangsterskich porachunków. A potem już gładko przeszliśmy do tego, co najważniejsze - do liczenia. Policzyliśmy litery w naszych imionach i nawlekliśmy je, jak koraliki, na sznurki. Nierozstrzygnięta została kwestia, czy jedna z dziewczynek ma najdłuższe imię - Aleksandra - czy najkrótsze - Ola... Mierzyliśmy też liny - można było, rzecz jasna, użyć miarki czy linijki, ale my wybraliśmy stopy. Pogadaliśmy też trochę o łokciach, a potem zgłębialiśmy tajemnicę piędzi - kto wie, co to? Ot, zagadka do rozwiązania w czasie wakacji.

Tajemnica zielonej pieczęci Matematyka ważna jest nie tylko sama w sobie - to niezbędna część innych dziedzin nauki, także fizyki. A o tej i prawie Archimedesa poczytaliśmy w książce Hanny Ożogowskiej Tajemnica zielonej pieczęci - być może świetnie znanej niektórym dzieciom, ale na pewno większości rodziców i dziadków. Co prawda książka jest już mocno niedzisiejsza (kto dziś chodzi na telewizję do sąsiada? No i która klasa szkoły podstawowej pełna jest harcerzy? Sporo tam takich smaczków sprzed wielu lat), ale nie zestarzała się tak bardzo, jak można by przypuszczać - tak jak kilkadziesiąt lat temu, również dziś cieszy dziesięcioletnich czytelników - i wiem, co mówię, bo mój syn bardzo lubi jej słuchać. Przy okazji rozmawiamy sobie jak to niegdyś bywało, w świecie bez komputerów, pizzy i wielu innych, tak dziś oczywistych rzeczy... Jednak niektóre sprawy pozostały niezmienne, widać to wyraźnie w książkach tej autorki, pełnych marzeń bohaterów, przygód, dylematów młodzieży.

matematyczne5 matematyczne6

matematyczne7 matematyczne7


Kolejne zadanie wymagało wielkiej uwagi - czytałam książeczkę Danuty Wawiłow i Natalii Usenko Posłuchajcie bajki nowej, prostokątnej i kwadratowej, a w tym czasie słuchacze liczyli - dziewczynki prostokąty, a chłopcy (jeden chłopiec!) kwadraty. I okazało się, że lepszymi rachmistrzami niż dorośli, są dzieci. Każdy odkładał tyle patyczków, ile figur "usłyszał", a potem z nich powstały różne figury i nawet napisy.
Wszyscy, którzy tego dnia przyszli, mieli wyraźny pociąg do liczenia i do czytania oczywiście też, spójrzcie sami:

matematyczne8

Przyjrzyjcie się szczególnie wagonom Kacpra - w jednym jest maszyna wydawnicza od liter do książki:

matematyczne3

a drugi rozszerza i skraca ułamki:

matematyczne4

Przeczytałam też fragment książki, którą znam z dzieciństwa, ale chyba nie byłą wznawiana, a szkoda, bo właśnie Miasteczko wesołego myślenia świetnie pokazuje, jak przyjemna może być zabawa matematyką. Nawet zagadki matematyczne bywają nie pozbawione humoru. Rozgryzaliśmy jedną, brzmiącą tak:


Po wodzie płyną kaczki, jedna za drugą. Ile kaczek płynie? Kto wie?

matematyczne2

Pod koniec, znużeni troszkę liczeniem, poskakaliśmy, poklaskaliśmy i potupali, przy pokazywaniu figur geometrycznych, a potem umówiliśmy się na kolejne spotkanie - niech żałuje, kogo nie było!

matematyczne1

sobota, 25 października 2014, agnieszka_gil

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: