Blog > Komentarze do wpisu

Bardzo fruwające GILgotki Skrzydlate

Tradycyjnie relacja z GILgotek po długim czasie, ale oto jest:

18 kwietnia, jak zazwyczaj pod egidą Polskiej Sekcji IBBY i Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu spotkałam się z najmłodszymi Czytelnikami - tym razem bardzo, bardzo młodymi, bo nawet czterolatkami. Niespodzianką było to, że z wyjątkiem Kacpra i Hanki-gadułki - trochę inaczej niż u Janoscha ;) - przybyli zupełnie nowi GILgotkowicze, a wszyscy w towarzystwie mamuś, tatusiów i babć. Można więc było bawić się naprawdę świetnie, bo wszyscy brali czynny udział w zajęciach.

GILgotki Skrzydlate1

Zaczęliśmy od przeczytania bajki, którą poznałam w dzieciństwie. Mysz jak nie mysz Joanny Kulmowej, to obok Krześlaków z rozwianą grzywą była jedna z moich ulubionych pozycji tej autorki.

GILgotki Skrzydlate4         mysz jak nie mysz

Szukając zdjęcia okładki w internecie, zorientowałam się, że została wznowiona! Choć mnie i tak droższa ta sprzed dziesięcioleci, jednak w każdej wersji pozostaje wyjątkowa, klimatyczna, ciekawa i piękna.

GILgotki Skrzydlate3

Potem rozprostowaliśmy skrzydła - każdy powiedział, jakim jest skrzydlatym stworzeniem i poćwiczyliśmy trochę, przed zaplanowanym na koniec lotem. Musieliśmy też trochę poćwiczyć dłonie przed zajęciami manualnymi - nauczyliśmy się bowiem robić prawdziwego latającego ptaka z papieru:

GILgotki Skrzydlate2

Przyszedł czas na wysłuchanie opowieści o ulubieńcu dzieci - Panu Mamutko. Tym razem miał kłopot z Gołębiem, który zagnieździł się w jego kominie i... Nie opowiem, przeczytajcie sami, ale róbcie to uważnie, bo można się zdziwić, jak zakończyła się ta opowieść... Niektórzy, zupełnie niesłusznie, nazwali ją horrorem!

Trochę wysiłku intelektualnego trzeba było włożyć w konkurs, który rozegrał się zaraz otem - stanęliśmy w kręgu (zupełnie jak na GILgotkach Rogatych ) i każdy po kolei mówił - kto lub co ma skrzydła. Początkowo było prosto - ptak, motyl, dzięcioł, gil, ważka, pszczoła... Później weszliśmy na wyższy poziom - drzwi, nietoperz, podpaska... Dobrze, że podpowiadali dorośli, bo z czasem zrobiło się zupełnie trudno, tym bardziej, że nie wolno było powtarzać tego, co już ktoś mówił. No więc skrzydła ma jeszcze wiatr, nietoperz, marzenia... Ostatecznie wygrała zupełnie młoda, bo chyba pięcioletnia dziewczynka, która w nagrodę otrzymała czekoladowego motyla - było słodko :)

Po tak intensywnym myśleniu trzeba było koniecznie zregenerować organizm ruchem, więc przelecieliśmy się po bibliotece - nie macie pojęcia, ile miejsca jest w Graficie! Naprawdę można by tam fruwać:

GILgotki Skrzydlate5

Zmęczone skrzydła przytuliliśmy do boków i można było w spokoju wysłuchać o pewnym skrzydlatym... rowerze. Co, nie wierzycie, że i rowerowi mogą wyrosnąć skrzydła? To przeczytajcie koniecznie tę książeczkę, po której widać, że na GILgotkach czytamy nie tylko prozę, ale i wiersze - tym razem Ludwika Jerzego Kerna Rower z Rowerowa.

 rower z rowerowa kern ludwik

O, tak, było bardzo fruwająco, wesoło i ciekawie, a na następne GILgotki w Graficie zapraszam w sobotę w połowie czerwca - do zobaczenia i poczytania!

niedziela, 17 maja 2015, agnieszka_gil

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: