sobota, 16 listopada 2013

Drodzy Czytelnicy - poniżej lista trzech osób, które mają szczęście, bowiem już niedługo otrzymają swoje egzemplarze
Opowieści Pana Rożka
z dedykacją Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk:

 

Anna Mazur

Marta Pilarska

Soterek

 

 

Zwycięzców proszę o podanie na pocztę adresów (i nazwisk ;) ), pod które powinnam przesłać książki.

Serdecznie gratuluję i dziękuję za nadesłane pomysły niezwykłych smaków,
nawet... konkursowych!

 

Pan Rożek

15:29, agnieszka_gil , Konkursy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 października 2013

Spotykając się pierwszy raz z twórczością Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk, zupełnie nie miałam tego świadomości. Ale już wtedy podobało mi się, jak napisała scenariusz do programu Tata, a Marcin powiedział.

Po kilku latach pokochałam tę autorkę za powieści dla młodzieży. Najpierw była 13. Poprzeczna, nagrodzona przez Polską Sekcję IBBY jako Książka Roku 2008 i odtąd już szukałam jej książek. Wystarczy, że jesteś, Niebieskie nitki - dobre, świetnie napisane i wiarygodne.



Po sukcesach trylogii Cukiernia pod Amorem, poprzedzonych powieściami Serenada i Mariola, moje krople, mogłoby się wydawać, że autorka zaniecha tworzenia dla młodszych odbiorców. Na szczęście jednak tak się nie stało i w zeszłym roku nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia ukazały się Opowieści Pana Rożka. Jedną z tych właśnie opowieści, o niezwykłej śwince Albertynie, czytała pani Małgosia na kolejnym spotkaniu z cyklu GILgotki, czyli Agnieszka Gil zaprasza,które odbyło się 25 września w Filii 36 Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu.



Zerówkowicze, choć są jeszcze bardzo młodymi ludźmi, tak uważnie słuchali i doskonale rozumieli, o czym mowa, że bez trudu odpowiadali później na zadawane przez autorkę pytania, rozmawiali z nią o różnych baśniowych, ale zupełnie poważnych sprawach. Kacper tak zabłysnął, że dostał specjalny egzemplarz książki z dedykacją. A tych pani Małgosia wpisywała więcej - w drodze losowania czwórka szczęśliwców także otrzymała Opowieści Pana Rożka.



Również Czytelnicy mojego blogu maja szansę zdobyć tę książeczkę, zilustrowaną przez Wandę Orlińską, bowiem aż trzy egzemplarze wyślę do tych, którzy podzielą się ze mną marzeniem o... smaku lodów. Ale nie takich zwykłych. Pan Rożek oferuje lody w zwyczajnych smakach, jeśli jednak poprosi się o lody o smaku baśni, można uraczyć się czym zupełnie niecodziennym!

Napiszcie do mnie, na lody o jakim smaku macie największą ochotę?

Jest jesień - może o smaku październikowych liści, a może babiego lata? Albo dla odmiany o smaku dymu z wieczornego ogniska... Lub jeszcze inne. Piszcie - pod adresem agnieszka.gil.wroclaw@gmail.com na odpowiedzi czekam do 15 listopada.

Opowieści Pana Rożka
09:24, agnieszka_gil , GILgotki
Link Komentarze (2) »
niedziela, 29 września 2013

Może trudno w to uwierzyć, ale naprawdę przecieram oczy, patrząc na kalendarz - to już pięć lat GILgotania! Tematycznych spotkań okołoliterackich, które prowadziłam nie tylko we Wrocławiu, ale też w innych miejscowościach, nie tylko w bibliotekach, ale także w domach kultury, świetlicach, przedszkolach, a nawet galeriach handlowych.

I choć czasami zdarzają się chwile zwątpienia (czy nie lepiej w sobotnie przedpołudnie poleżeć przed telewizorem/pójść na spacer/poczytać tylko sobie?), jednak wciąż wierzę, że warto - czytać dzieciom, podsuwać ciekawe lektury, spędzać czas z najmłodszymi, nieraz dopiero przyszłymi, Czytelnikami.

A GILgotki Urodzinowe były huczne! Zebrało się ponad trzydzieści osób - więcej niż na Pirackich nawet ;) - a oprócz najważniejszych gości, dzieci, przybyły Panie Bibliotekarki ze Szkoły Podstawowej 78 we Wrocławiu, z Gimnazjum Salezjańskiego, a nawet zaszczyciła nas swą obecnością delegacja z dyrekcji Miejskiej Biblioteki Publicznej, w osobie pani dyrektor Jolanty Słowik i pani Renaty Kosak.

Spotkanie przebiegło tradycyjnie - czytałam o prezencie dla Kłapouchego, przyjaciela Kubusia Puchatka, o urodzinach Lisy w Bullerbyn i o Franklinie, który przyjmował urodzinowych gości.

5. urodziny GILgotek - kliknij aby powiększyć 5. urodziny GILgotek - kliknij aby powiększyć

W międzyczasie bawiliśmy się w różne urodzinowe zabawy, a także otwierałam prezenty - w tym dniu Filia 36 MBP otrzymała wiele książek!

5. urodziny GILgotek - kliknij aby powiększyć 5. urodziny GILgotek - kliknij aby powiększyć

Ale i mnie nie oszczędzono - wspaniały album Karpińskiego i eseje Havla, bukiety kwiatów, fantastyczny zbiór laurek wykonanych przez dzieci pod opieką pani Alicji Ozdoby, kierowniczki filii, oraz kilka od dzieci ze świetlicy, które także czasami bywają na GILgotkach.

5. urodziny GILgotek - kliknij aby powiększyć 5. urodziny GILgotek - kliknij aby powiększyć

A pani Teresa Wolska, dzięki której to wszystko się zaczęło, specjalnie wynalazła gilowy talerzyk - zawieszę go na ścianie :)

Potem było słodko, bo jedliśmy fantastyczny tort, który specjalnie na tę okoliczność upiekła moja Mama - równie smaczny jak piękny. A propos - czytaliście już Córkę cukierniczki? Jeśli nie, to zapraszam na mój - nagrodzony! - debiut kryminalny.

5. urodziny GILgotek - kliknij aby powiększyć tort 5. urodziny GILgotek - kliknij aby powiększyć tort

Serdecznie dziękuję wszystkim rodzicom, którzy przyprowadzają swoje dzieci na GILgotki, nauczycielom i bibliotekarzom, poświęcającym swój czas, nierzadko w wolne soboty, by poczytać i pobawić się z czytelnikami. I dziękuję wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczyniają się do tego, że wciąż można GILgotać!

23:40, agnieszka_gil , GILgotki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 września 2013

W sierpniu minęło pięć lat, odkąd brombuję, GILgoczę i czytam dzieciom w bibliotekach, domach kultury, księgarniach, świetlicach, przedszkolach, galeriach i sama nie wiem, gdzie jeszcze. Więcej o samych GILgotkach i o tematach, które były już zrealizowane, można poczytać tutaj.  

W najbliższą sobotę będziemy wspólnie świętować piątą rocznicę okołoliterackich zabaw, zapraszam więc serdecznie wszystkich, którzy dotąd mieli już okazję bawić się na GILgotkach, a także tych, którzy jeszcze tego nie doświadczyli - uwaga, może być fajnie! ;)

Aha - ponieważ to urodziny, można przynieść prezent. ja już przygotowałam podarunek dla biblioteki, zdradzę, że to książka dla najmłodszych. A co Wy przyniesiecie? Książkę, komiks, grę, niespodziankę?

GILgotki urodzinowe_plakat

14:32, agnieszka_gil , GILgotki
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 sierpnia 2013

LiteraTuraI_plakat_z

Akcja „LiteraTura I Wrocław 2013” odbędzie się 31 sierpnia 2013 r. we Wrocławiu. Rozpoczęcie nastąpi o godzinie 14:00 w Parku Teatralnym (Park im. Mikołaja Kopernika w Wrocławiu), gdzie dojdzie do spotkania pisarzy z czytelnikami. W tym miejscu autorzy i uczestnicy spotkania nawiążą ze sobą bezpośredni kontakt, będą spacerować alejkami parku, rozmawiać i dyskutować na temat literatury (...) Ważnym aspektem tej części wydarzenia będzie szeroko rozumiana przestrzeń miejska Wrocławia. Pisarze będą propagować czytelnictwo w każdej grupie wiekowej. Czytelnicy posiądą możliwość nabycia książek oraz uzyskania autografów i dedykacji od ich twórców. Chętni pisarze przeczytają fragmenty swoich utworów (...)

Około godz. 16:00 w księgarni Matras na ul. Świdnickiej odbędą się indywidualne prezentacje wybranych działów literatury, wykłady przeprowadzone przez pisarzy, aktywna sprzedaż egzemplarzy książkowych, konkursy z nagrodami, wywiady oraz zabawy z uczestnictwem czytelników. Odwiedzający w tym czasie księgarnię będą mieli szansę na rozmowy z autorami, którzy opowiedzą o swojej twórczości, inspiracjach, doświadczeniach podczas wydawania książek, jak również o sobie. Każdy z autorów otrzyma przydział do odpowiedniego sektora księgarni, tym samym starając się wzbudzić zainteresowanie czytelników różnymi gatunkami literackimi. Z kolei w tzw. „dark roomie” mieszczącym się w księgarni Matras na ulicy  Świdnickiej oraz w Teatrze „Arka”, autorzy w zamkniętej grupie odbiorców dokonają prezentacji na wybrany przez siebie temat, związany nie tylko z literaturą, ale również z szeroko pojętą twórczością. (...) Podczas wydarzenia przewidziano liczne konkursy i zabawy dla czytelników, w których będzie można wygrać egzemplarze książkowe. (...)
Po skończonej promocji, około godz. 20:00 grupa organizatorów i biorących udział w akcji pisarzy weźmie udział w „Marszu żywych autorów”, podczas którego prezentowana będzie forma aktywnej rekreacji czytelniczej oraz nakłanianie mieszkańców miasta do czynnego udziału w „Marszu…”.
Około godz. 20:45 na Moście Zakochanych zakochani w literaturze uczestnicy zawieszą kłódki na znak wiecznej miłości do słowa pisanego, ukazując w ten sposób swoje przywiązanie do kreatywnego tworzenia. Kłódki będzie można podpisywać wspólnie z czytelnikami. Z Mostu Tumskiego przejdą do Antykwariatu Szarlatan gdzie wśród dzieł literatury polskiej i światowej, umieszczą liście własnej twórczości na Drzewie Literatury, w ten symboliczny sposób podkreślając swój związek z dawnymi mistrzami oraz tymi jeszcze nienarodzonymi.
O godz. 22:00 uczestnicy przeniosą się na Pergolę, aby wziąć udział w pokazie ognia, wody i światła. W tym szczególnym na mapie Wrocławia miejscu uczestnicy wezmą udział w sesji fotograficznej, będącej pamiątką spotkania oraz udokumentowaniem całego przedsięwzięcia. (...)
O godz. 23:00 na wrocławskim rynku dojdzie do integracji autorów, będącej podsumowaniem całego wydarzenia. (...)

Na pierwszej imprezie z cyklu LiteraTura zjawi się około trzydziestu autorów. Spotkają się z Czytelnikami w różnych miejscach i w różnych godzinach.

Swoich Czytelników, a szczególnie Ich dzieci/wnuki/młodsze rodzeństwo zapraszam szczególnie serdecznie na GILgotki, które odbędą się w księgarni Matras przy ul. Świdnickiej w godz. 16.30 - 17.30 0 18.00 - 19.00. W międzyczasie będzie można otrzymać wpis do "Herbaty z jaśminem", porozmawiać i pstryknąć fotkę na fejsa ;)

Do zobaczenia!

środa, 26 czerwca 2013
wtorek, 16 kwietnia 2013

Byliście kiedyś w takiej krainie, której każde miejsce to inny świat, inna opowieść, inni ludzie? Inna książka po prostu. Ja bywam tam od czasu do czasu przez jej pół życia - już dwa lata minęły, jak w blogosferze istnieje Kraina Czytania, którą poznałam rok temu i okazało się to jedną z najprzyjemniejszych znajomości!

Ale spotkałyśmy się najpierw w antologii, którą można bezpłatnie ściągnąć ze strony wydawnictwa RW2010 Tam znalazło się moje opowiadanie Sielanka, którego tytuł jest... przewrotny.

 

szkice z zycia

Agnieszka, szefowa Krainy Czytania, w maju 2012 zaprosiła mnie do swojego blogu, mianując zaszczytnym tytułem Literata maja

Chwilę później zasmakowała w Herbacie z jaśminem i opisała to w Trudnej sztuce dojrzewania

A już niedługo znów spotkamy się w kolejnej antologii - bardzo jestem ciekawa, czy i ta przypadnie Czytelnikom do gustu...

08:02, agnieszka_gil , Moje książki
Link Komentarze (5) »
niedziela, 17 lutego 2013
czwartek, 14 lutego 2013

Biblioteka, nr 6/2012, okładka Kiedy jesienią napisała do mnie Agnieszka Sikorska-Celejewska, nie wiedziałam jeszcze o istnieniu magazynu Biblioteka. Szkolne Centrum Informacji.

Sama autorka kojarzyła mi się głównie z książkami dla młodzieży, bowiem pisze dla niej i co prawda nie zdążyłam się jeszcze zapoznać z jej twórczością, ale znajomi polecają. Zaś okładka ostatniej książki Smak lata szczególnie przypadła mi do gustu - jest na niej dziewczyna z gitarą... Przypomina Wam to coś? ;)

Okazało się, że Agnieszka pisze mądre artykuły na temat książek i czytelnictwa dla dzieci, które aktywnie promuje, a czasem przedstawia sylwetki twórców. Z przyjemnością zapraszam do lektury ostatniego, grudniowego numeru Biblioteki:


Agnieszka Gil, bohaterka artykułu w 'Bibliotece', str. 1 Agnieszka Gil, bohaterka artykułu w 'Bibliotece', str. 2 Agnieszka Gil, bohaterka artykułu w 'Bibliotece', str. 3

19:11, agnieszka_gil , O mnie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 grudnia 2012
piątek, 12 października 2012

W takie słoneczne jesiennie dni nie sposób myśleć o nadciągającej nieuchronnie zimie. Przeciwnie - myśli wracają do lata, do wakacji i środka lasu, gdzie nie było, co prawda, prądu, ale moja nowa książka rosła w siłę:

Piszę nie z Wrocławia

Sierpień także upłynął dla mnie pod znakiem literatury, głównie własnej - znów w lesie, ale tym razem z moimi Elfami z Tarnowskich Gór, które przygarnęły mnie i pozwoliły fantastycznie spędzić czas na kolonii zuchowej, gdzie zjawił się także... Neptun. Kto go poznaje? ;)

Wrzesień to było szaleństwo siedleckie, ale o tym w którejś z kolejnych notek.

Zaś tydzień po powrocie z Siedlec zostałam zaproszona do Radia Wrocław, gdzie redaktor Grzegorz Chojnowski rozmawiał ze mną o Herbacie z jaśminem. Podobała mi się ta rozmowa, bo nie dalej, jak tydzień wcześniej przekonałam się, jak trudno nieraz jest być autorką literatury dla młodzieży. To się czasem okazuje trudniejsze, niż być autorką powieści dla kobiet, której synonimem, według niektórych, jest "literatura dla kucharek". Na Festiwalu Pióro i Pazur literatura kobieca triumfowała, ale nawet tam nie znajdzie się miejsce na książki dla dziewczyn, dla tych Czytelniczek, które kiedyś będą czytały ową mityczną literaturę kobiecą. W rozmowie z red. Chojnowskim czułam się wreszcie jak autorka literatury pełnowartościowej, ważnej i nie bagatelizowanej. Posłuchajcie zresztą sami.

Mówiliśmy między innymi o planach - moje są dość szczegółowo sprecyzowane, ale dopiero później wpadłam na pomysł, że napiszę dwanaście książek. A potem wydam foto kalendarz i Czytelnicy będą mogli wspominać moje pisanie przez cały rok, nawet nie sięgając po książki! Ewentualnie, dla najbardziej zagorzałych lubieśników, którzy nie patrzą na mnie wyłącznie przez pryzmat literatury, machnę sobie kalendarz plakatowy ;)

15:45, agnieszka_gil , Spotkania
Link Komentarze (1) »
piątek, 27 lipca 2012

Pomyślisz, że jestem wariatką, ale musiałam kupić drugą Herbatę z jaśminem ;) Swojej zapomniałam z domu, a wolny czas we Wrocławiu spędzam na tropie miejsc z książki.

Patrycja

 

Dzień później:

Nawet nie masz pojęcia, jaką fajną wycieczkę rowerową mi zrobiłaś :))) Będą foty. Pozdrawiam z Kładki Zwierzynieckiej!

Patrycja

 

A oto fotorelacja Patrycji:

http://nowajasmeen.blogspot.com/2012/08/migawki-wrocawia-sladami-kury.html


00:14, agnieszka_gil , Inne
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 lipca 2012

Po pierwsze na - najlepiej rodzinny - rajd rowerowy po pruszowico-domaszczyńskich lasach (trasa 10 km sprawdzona przez 4 latka). W programie zwiedzanie bunkrów, stawów obfitujących w ptaki wodne, ścieżka przez pola i lasy. Na zakończenie huśtawka nad Dobrą. Prosimy zaopatrzyć się w środki przeciwko komarom!

Nie dość, że wygląda ciekawie, to jeszcze dobra antykomarowa rada na koniec :) W odpowiedzi na GILgotkowe pytanie przysłano też zdjęcie - Jane rzeczywiście huśta się na linie ponad nurtem Dobrej - Tarzan niech się schowa!

Tarzan nad Dobrą

Na tę wyprawę zaprosiła mnie

Justyna z Wrocławia

pierwsza z osób, do których już dziś wysłałam ufundowaną przez Naszą Księgarnię

Herbatę z jaśminem.

Kolejna zaś osoba, która zaprosiła mnie w niepoznane dotąd zakątki, to

Katarzyna z Rybnika

Katarzyno, sposób, w jaki opisałaś swoją miłość do Tatr, sprawił, że jadę tam przy najbliższej okazji!!! Zresztą... poczytajcie sami:

Tatry Tatry Tatry

Tatry! czemuż jak siedzib szukające ptaki
Myśli moje ku waszej zamarłej pustyni
Lecą przez mgłę tęsknoty i przez marzeń szlaki?


Franciszek Nowicki (1864-1935)

Dokładnie tak mam. Niemal codziennie moje myśli biegną ku Tatrom. Tęsknota to dziwna, bo przecież nie za człowiekiem, nawet nie za jakąś konkretną chwilą (a było ich wiele - i tych pięknych, i tych groźnych - tych na szczęście mniej), za zwykłym kawałkiem granitu, kilkoma źdźbłami traw, pomarszczoną powierzchnią wody.
Może najbardziej za tym, co czuję gdy wokół mnie wszystko już tylko jest niżej i gdy ja sama jestem wyższa od gór:) Może za tą bezkresną przestrzenią... Może za tą chwilą wręcz animistycznej religijności, poczucia dotykania Stwórcy... Może za czuciem pod dłonią twardej i niezmiennej skały i tępym dźwiękiem podeszwy buta o kamień zielony od porostów...
Nie wiem. Wiem, że wracam tam kiedy to tylko możliwe. Choć samo chodzenie po górach jest dla mnie okupione trudem - z racji na wadę serca tempo mam gorsze niż faceci spod budki z piwem, a nawet niż bardzo stara babcia z bardzo młodym wnuczkiem :(

Tatry - Czerwone Wierchy Najbardziej chyba kocham Czerwone Wierchy. A nawet jeszcze nie one same, tylko drogę prowadząca na nie z Goryczkowego. Trochę wśród skał, ale więcej poprzez czerwone trawska, z Krywaniem po lewej i Giewontem wyłaniającym się z mgły po prawej. W powietrzu przezroczystym i ostrym jak szkło.

Tatry - Hruby Wierch i Krywań z drogi na Świnicę Gdy tylko napisałam, że najbardziej kocham Czerwone Wierchy, uświadomiłam sobie, że nie, że przecież najbardziej kocham Zawrat - z łańcuchami, klamrami, Czarnym Stawem za mną i pode mną, a z Doliną Pięciu Stawów przede mną. Wspinam się uważając by nie strącić kamieni, chwytając się łańcuchów, podziwiając ostre zęby Orlej Perci. Jeszcze trochę, jeszcze kawałek i...

Stanąłem na przełęczy... świat czarów pode mną!
Wzrok zdumiony weń topię - podziw duszę tłoczy...
Dołem - stawy czernieją, jak piór pawich oczy,
W górze - pieśń! ... ale myślą stworzona nadziemną.

Pieśń runami granitów pisana przede mną!
Skamieniały sen Stwórcy, dumny sen, uroczy!
Tam - ku krańcom pustyni gwiazda dnia się toczy,
Płoną szczyty - tam z głębin wstaje wieczór ciemno.

A gdy napisałam, że najbardziej kocham Zawrat, to przypomniało mi się jeszcze mnóstwo miejsc, które też przecież kocham najbardziej :) Pionową ścianę Kazalnicy, Gerlach z Gankiem, Nosal (ale jesienią), Świstówkę (ale zimą i to o zachodzie słońca), Łomnicę, Kasprowy (ale tylko o świcie w październikowy dzień, kiedy kosodrzewina pokrywa się szronem), Świnicę (choć z niej spadłam), Czarny Staw (ze swoją powagą i wręcz ponuractwem), Zielone Stawki (wesołe jak letni dzień), wapienną Krzesanicę, granitowe Rysy... Każde inaczej, a wszystkie najbardziej :)

Tatry - Gerlach z Gankiem Tatry - szron na kosówkach Tatry - Zielona Stawki

Oczywiście z Tatrami wiążą się nierozerwalnie Ludzie Tam Spotkani.

Tatry - Czarny Staw Gąsienicowy Pan Gąsienica-Byrcyn (trudno o lepsze nazwisko) - przewodnik tatrzański, który zwierzył mi się, że Tatry rosną. Jak to rosną??- zdziwiłam się. Ano, zwyczajnie: co roku coraz więcej czasu mu zajmuje wspięcie się na Giewont - czyli urósł:)

Góralka z chaty w Dolinie Kościeliskiej sprzedająca oscypki, bryndzę i mleko - czy krowie czy owcze, czy może nawet kozie - tego nikt nie wiedział, bo gdy zapytaliśmy o jego dziwny smak powiedziała, że to pewnie przez skarpety zięcia, które w nim moczyła.

Tatry - Zachód słońca na przełęczy Kasia-Z-Dużymi, która schodziła Tatry wzdłuż i wszerz i spędziła noc w rozwalającej się szopie, pod oknami której przechadzał się niedźwiedź wydając z siebie groźne pomruki.

Krzysztof Baletnica, dla którego góry nie wiązały się z żadnym wysiłkiem, który skakał po pagórkach jak łania (nie tylko w przenośni:) ), a na ewentualne zachwyty krajobrazowe odpowiadał, że góry są ok, ale naprawdę fajny jest tylko seks (i to z mężczyzną:) ).

Tatry - Dolina Pięciu Stawów w październiku Grzegorz, ksiądz, który w górach szukał samotności i odstresowania po pracy szofera biskupa.

Wiola, z którą łączy mnie wszystko - od płaczu z zachwytu na przełęczy oświetlonej zachodzącym słońcem, po głupotę schodzenia nocą z owej przełęczy, bez latarki, bez szlaku i bez raków - a śniegu już było miejscami po uda.

Tatry Grupa kleryków wspinających się na Giewont w czasie burzy - "bo śmierci nie należy się bać":)

Gabriela kochająca góry pomimo lęku wysokości.

Maria, dla której zjazd na nartach z Kasprowego to coś, dla czego warto żyć.

Łukasz, który próbował w Tatrach znaleźć powód do tego by z planowanym samobójstwem jeszcze poczekać...

Siadłem - cisza na górach - oko stawów drzymie,
Patrzę w Tatry, w te runy przedwiecznej zagadki;
Chciałbym przejrzeć, przeniknąć jej myśli olbrzymie.

Wiatr - bajarz lekkim palcem strunę marzeń trąca,
Z wolna uchodzą z serca goryczy ostatki,
O! tu siedzieć i słuchać, i dumać bez końca!

Jeśli jest Życie po życiu (a wierzę, że jest), to wyobrażam je sobie jako Wieczne Tatry Bez Wady Serca :) Soczystozielone hale z łatami kosówki, na których - jak w Psalmie 23 - Pan jest Pasterzem moim - niczego mi nie braknie, na niwach zielonych mnie pasie, prowadzi mnie nad spokojne wody.

Łaty kosówki

22:33, agnieszka_gil , Konkursy
Link Komentarze (1) »
sobota, 07 lipca 2012

Co za szczęście, że nauczyłam się ustawiać alerty Googla, dzięki temu znajduję nowe recenzje, kiedy tylko się ukażą. Jak dotąd spotykają mnie wyłącznie miłe chwile podczas ich czytania - zapraszam zarówno tych, którzy jeszcze się nie zdecydowali na spróbowanie mojej Herbaty z jaśminem, jak i tych, którzy są już po lekturze.

Jedna z pierwszych recenzji, na którą trafiłam, była ta z Pamiętnika prowincjonalnej nauczycielki.

Kolejną odkryłam w blogu Marty.

Wielką przyjemność i niespodziankę sprawiła mi opinia Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, mojej wrocławskiej koleżanki po piórze, która prowadzi blog Bez przebaczenia.

Ale największą niespodzianką byłą recenzja, której autorka znakomicie rozszyfrowała i poodkrywała to, co zawarłam w swojej powieści. Recenzentka będąca postrachem wielu autorów bo ma zwyczaj pisać szczerze, co nieraz bywa trudne do przyjęcia przez twórców ;) To Iza Mikrut. Jej opinię proponuję do przeczytania osobom, które są już po lekturze Herbaty z jaśminem, gdyż zdradza trochę treści, ale bez tego nie byłaby tak rzetelna.

Znalazłam jeszcze jedną ciekawą i ważną recenzję, ale o niej napiszę osobno, bo Agnieszka, autorka Krainy Czytania poznała mnie zanim przeczytała moją książkę. I było to bardzo miłe wirtualne spotkanie :)

13:56, agnieszka_gil , Recenzje
Link Komentarze (1) »
środa, 20 czerwca 2012

Dziki szczaw ukazał się ponad trzy lata temu. Książka została zakwalifikowana przez wydawcę jako młodzieżowa, lecz tak się złożyło, że nie miałam okazji uczestniczyć w spotkaniu autorskim z Czytelnikami w takich właśnie okolicach wiekowych. Jednak, między nami mówiąc, uważam, że najbardziej ta powieść podoba się mamom nastolatków...

Ale Herbata z jaśminem, moje ostatnie literackie dziecko, jest pozycją pisaną specjalnie z myślą o młodzieży, dlatego, pomimo drżących kolan (a jeśli przyjdą, usiądą i będą tylko patrzeć w milczeniu?!) udałam się na spotkanie z wrocławskimi gimnazjalistami:



Agnieszka Gil - spotkanie autorskie          Agnieszka Gil - spotkanie autorskie



Wbrew obawom wszystko przebiegło pomyślnie. Młodzież potrafi zarówno słuchać jak i rozmawiać czy zadawać pytania - fajny, kontaktowy rocznik mi się trafił, albo oni wszyscy teraz tacy wbrew obiegowym opiniom!



Agnieszka Gil - spotkanie autorskie           Agnieszka Gil - spotkanie autorskie


Tak więc wszystko przebiegło naprawdę miło, poczytałam fragmenty książki, opowiedziałam trochę o swoim pisaniu, a dwojgu szczęśliwcom (Ada, Kacper, pozdrawiam i czekam na recenzje!) wręczyłam podarowane przez Naszą Księgarnię egzemplarze Herbaty z jaśminem.

 

Wydawca również dla Czytelników mojego blogu przeznaczył książki, a otrzymają je dwie z osób, które do 15 lipca 2012 napiszą do mnie (adres gmail w zakładce Kontakt) i najskuteczniej zachęcą mnie do odwiedzenia podczas wakacji ulubionego przez siebie miejsca w Polsce - w obszarze ich zamieszkania albo w dowolnym innym.

Może akcja mojej następnej książki rozegra się właśnie tam?
Bardzo jestem ciekawa, co mi zaproponujecie!

18:33, agnieszka_gil , Spotkania
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 czerwca 2012

Jutro nowy tydzień pracy, więc niech się Wam przyśnią kolorowe rybki, a na dobranoc bajka mojego ośmioletniego synka Kacpra. Pisownia oryginalna:

 


                                                      O małym koźlątku i dobrym wilku


 Dawno,dawno temu, kiedy Złotowłosa była już staruszką, córka mamy koźląt, jedyna która została
 w domu po napadzie wilka (chyba znacie tę bajkę) miała już pracę i... niestety,uparte dziecko.  
 Kiedy mama pozwoliła Jadzi (tak nazywała się córka mamy) wyjść na spacer, powiedziała:
 -Nie wolno ci wchodzić do lasu.-Ale Jadzi już nie było. Pobiegła i z rozpędu zapomniała skręcić
w lewo do państwa świnek. Podskoczyła z rozwartym parasolem i poszybowała jak na lotni.*
 Spadła przy ogromnej pieczarze. Zajrzała do niej i... widzi pustkę. Weszła do środka. Ciemno,
 nietoperze i skały. I nagle! - ręce do góry bo strzelam-zawołał ktoś wilczym, grubym głosem.
 Jadzia podniosła raciczki do góry i się odwróciła.- Ach, to ty Jadziu! Wreszcie ktoś mnie odwiedził!-zawołał głos
-Aaaaaale kim pan jest?-zapytała Jadzia.-Nazywam się Wilk leśny. Nie robię nikomu krzywdy.
Powiedział Wilk.-Chyba że wrogom.- A skąd pan mnie zna?-Zapytała Jadzia-Kiedyś znałem
twoją mamę. Chciałem ją zjeść. Ale to przeszłość. Teraz się bardzo lubimy.-Powiedział Wilk.
 -A wie pan jak mam wrócić do domu?-zapytała Jadzia. Wilk odpowiedział-Wiem. Wiatr teraz
wieje tak samo tylko w przeciwną stronę. Rozłóż parasol a wrócisz do domu. Aha! I wpadnij
 jeszcze kiedyś do mnie!-dobrze!-odpowiedziała Jadzia. Teraz Jadzia jest dorosła i ma pracę
 i dzieci.
 
*Lotnia-maszyna do latania (nie samolot).
 

KONIEC

23:20, agnieszka_gil , Bajki
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 czerwca 2012

Z końcem roku szkolnego jestem trochę zmęczona wyjazdami, spotkaniami i różnymi sztuczkami okołoliterackimi, które wyprawiałam. Jednak takie spotkanie (a to tylko wycinek cudnej całości!) warte było pokonania trudów podróży do Barzęcina, jednego z moich ulubionych miejsc:

herbata z jaśminem poranek autorski

20:33, agnieszka_gil , Spotkania
Link Komentarze (4) »
środa, 13 czerwca 2012

Wrocław to piękne miasto. Wspaniała i zadbana przedwojenna zabudowa nadaje miastu niepowtarzalny klimat. Przepiękne Stare Miasto z zabudową datowaną na XVIII wiek. Rynek tętniący życiem z wieloma pełnymi uroku kafejkami i miejscami, w których można odpocząć i nabrać sił na dalszą wędrówkę. Pośrodku Rynku ratusz - jeden z najpiękniejszych zabytków gotyckiej architektury mieszczańskiej w Europie Środkowej. W jego  wnętrzach znajduje się Muzeum Historyczne, a w południowej fasadzie ratusza widoczne jest zejście do słynnej Piwnicy Świdnickiej. Nad jej wejściem przestroga - rzeźba pachołka z dzbankiem i mieszczki oczekującej go z trzewikiem w dłoni. Kamieniczki na rynku wrocławskim mają swoją historię i swoje bajeczne nazwy, np. Jaś i Małgosia czy Pod Złotym Słońcem. Rozpoznawalna przez wszystkich szklana fontanna rozpoznawalna chyba przez wszystkich odwiedzających Wrocław. Rynek i starówka wrocławska to na pewno godne polecenia miejsce. Ja osobiście polecam jeszcze wrocławskie zoo, które po przebudowie i remoncie jest miejscem przyjaznym nie tylko dla ludzi. Dużo otwartej przestrzeni gdzie można dotykać,głaskać,a nawet karmić zwierzęta. Daje ono schronienie 800 gatunkom zwierząt, co pozwala nam spędzić i obcować z naturą przez wiele godzin. Gdy pojechałam do Wrocławia w lipcu ubiegłego roku po dwudziestoletniej nieobecności, to muszę przyznać, że nie dowierzałam, iż tak bardzo na plus mogło zmienić się to miasto.


Poczuliście się zachęceni do zaprzyjaźnienia się z Wrocławiem? Jeśli tak, to nikt chyba się nie dziwi, że autorka tej właśnie wypowiedzi otrzymała od redakcji miesięcznika Pawłowice Herbatę z jaśminem, która - podpisana Specjalnym Piórem do Autografów i Dedykacji otrzymanym od Zaprzyjaźnionych Czytelniczek - pewnie piastowana jest już w objęciach

Joli P. ze Szczecina

Gratulacje i miłej lektury!

pióro do autografów

A już za kilka dni kolejna możliwość otrzymania dwóch egzemplarzy

Herbaty z jaśminem - czuwajcie!

17:44, agnieszka_gil , Inne
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 maja 2012

Ze strony Naszej Księgarni:

Serdecznie zapraszamy na spotkanie z Agnieszką Gil.

Autorka książki Herbata z jaśminem spotka się z czytelnikami podczas III Targów Książki dla Dzieci i Młodzieży DOBRE STRONY w sobotę 26 maja i niedzielę 27 maja o godzinie 12.00.

Plac Solny we Wrocławiu Stoisko Wrocławskich Promocji Dobrych Książek

 

plac solny wrocław

 

Podłączam się do zaproszenia i czekam na chętnych do wypicia ze mną tej herbaty ;)

19:25, agnieszka_gil , Spotkania
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 maja 2012
sobota, 05 maja 2012

Jest takie miejsce we Wrocławiu, które znają głównie poeci, malarze i muzycy. To Salonik Trzech Muz. Bohaterka Herbaty z jaśminem przechodziła czasem obok, zastanawiając się, co tam w środku może się dziać.

Ja już wiem, bo odwiedzam Salonik od czasu do czasu. Opisałam to za pomocą akrostychu:

Snuje się leniwie pod sufitem barwny dym,
A krzesła niecierpliwie szurają nogami,
Lekko krążąc wokół lśniących stołów.
Obrazy wyczekują.
Nadeszli Poeci...
I już kłąb kolorowy spłynął,
Krągłe blaty wzdychają pod naporem opadających słów.

Trzeszczą rytmicznie oparcia krzeseł.
Ręce, i gładkie, i te pomarszczone, podrygują impulsywnie.
Zapisane słowa plączą czcionki.
Enigma poezji
Chmurą osadza się w głowach, w sercach.
Homer uśmiechy śle spośród brody gąszczu.

Metalowym żółwiem przybyli Twórcy
Uciekają w wyobraźnię, nurzają się w emocjach.
Zapisują cirrusy pomysłów na białych kartach.

 

Co roku, po zakończeniu warsztatów, wydawana jest antologia, zawierająca najlepsze teksty uczestników. W ostatniej, co stwierdziłam z zaskoczeniem i wielką przyjemnością, znalazły się także moje wiersze:

salonik 3 muz

 

 

 

 

 

Kilka utworów, pokazujących mi, jak czasami trzeba się napracować, by ułożyć choćby haiku - maleńkie, króciutkie, a praca nad nim potrafi zająć i pół dnia... To z "Włoskich Walentynek":

 

 

 

 

 

la strada

mrą światła
mruży oczy chiromanta
nabrzmiewają arterie metropolii

 

 

 

środa, 02 maja 2012

Majowy numer wrocławskiego czasopisma daje szansę Czytelnikom na uzyskanie egzemplarza Herbaty z jaśminem - zapraszam do lektury recenzji autorstwa Dominiki Piechowicz z Pawłowic str. 6 i zmierzenia się z tematem:

Mam córkę. Jeszcze jest mała, na razie jej książki pełne są obrazków, a rozdziały krótkie – czyta bardzo dobrze, jak na swój wiek, ale na grube, smakowite powieści, jeszcze jest za wcześnie. Na półce już drży w oczekiwaniu na nową czytelniczkę klasyka literatury dziewczęcej, ale się martwię, czy to, co ja kochałam ćwierć wieku temu, nie okaże się dla niej zbyt staroświeckie.

Nie mam obaw co do zawartości drugiej półki, dla nastolatki. Stoją tam powieści wydane w latach dziewięćdziesiątych przez Filipinkę, napisane specjalnie dla jej czytelniczek: o realnym życiu i realnych problemach dorastających dziewcząt końca XX wieku. Filipinka była „pismem dla dziewczyn z klasą” i takie są te książki – to jest mój probierz jakości. Przez ostatnich kilkanaście lat dostawiałam tam regularnie nowsze powieści, teraz dołączy Herbata z jaśminem Agnieszki Gil.

To nie jest książka z gatunku „lekka, łatwa i przyjemna”. Wręcz przeciwnie – lektura wymaga siły, żeby wraz z bohaterką zmierzyć się z nieprzyjemną rzeczywistością, w jakiej żyje. Notka na okładce zapowiada, że „rodzinie Martyny daleko do ideału”, ale to delikatny eufemizm. Powiedzmy wprost: Martyna wychowuje się w rodzinie alkoholików, ze wszystkimi tego konsekwencjami – mieszka w brzydkim mieszkaniu, brudnym i zaniedbanym, a pieniędzy w domu niewiele. Jak zresztą mogłoby być inaczej, jeśli czteropak piwa jest nieodłącznym elementem przygotowań do wieczerzy wigilijnej? Do tego jeszcze namolny adorator, nowa szkoła i oto mamy punkt wyjścia do opowieści o Martynie Kruk, zwanej Kurą.

Czarna ta Kura: czarne włosy, czarne ubrania i czarne myśli. Chłopak, który zainteresował się Kurą w nowej szkole, też ubiera się na czarno, ale – paradoksalnie – to on zainicjuje drogę Kury na jaśniejszą stronę życia. Zaczyna od srebrnej koperty z zaproszeniem na wycieczkę odpowiednią dla księżniczki, do pałacu. Ekscentrycznie, romantycznie, ale czuję, że nie tylko dlatego Autorka skierowała młodych do dawnej rezydencji królów pruskich i z zaangażowaniem opisała, co ich poruszyło. Kurę zachwyciła stylizowana na gotyk sala o błękitnym suficie w złote gwiazdy. Rozbawiło krótkie łoże Fryderyka Wilhelma III. A potem Kura obraziła się na Leona i o kolejnych miejscach wiemy tylko tyle, że są: atelier fotograficzne, sala poświęcona tramwajom...

Węszę tu jakiś głębszy zamysł Autorki: „Cudne rzeczy mamy we Wrocławiu, przyjedź, Czytelniku, i zobacz wszystko na własne oczy, zamiast zdawać się na moje opisy”. Bo nie tylko Muzeum Miejskie pojawia się w Herbacie z jaśminem, ale i Most Tumski, i Ścieżka Poezji, i „Złota Kaczka” – zabytkowa barka. Widać między wierszami, że Agnieszka Gil kocha swoje miasto i mogłaby sparafrazować Broniewskiego:

     „Piękny jesteś, Wrocławiu,
     skąd wzięłam skrzydła do lotu”.

Niemniej nie jest to książka o tym, jak dwie czarno ubrane postacie spacerują po Wrocławiu. W życiu Kury wiele się dzieje. Przyjaciółka ma problemy. Do domu naprzeciwko wprowadza się rodzina wyglądająca tak słodko, że aż nie można odwrócić wzroku z obrzydzeniem. Hobby, z którego Martyna miała już zrezygnować, sprawia, że jest z kim pić herbatę z jaśminem. Jest jeszcze babcia i prababcia. I szkoła. I rodzinna tajemnica. Taka, o której się mówi: „Nie wiedziałam, choć powinnam była się domyślić”*. Wszystko na przemian komplikuje się i prostuje – jak to w życiu.

Nie jest przyjęte, aby w recenzji zdradzać zakończenie, a ono było jednym z czynników, które zadecydowały o tym, że Herbata z jaśminem trafi na półkę z książkami Filipinki. Nie jest to słodkie „I żyli długo i szczęśliwie”. Martyna mogłaby się raczej podpisać pod słowami Broniewskiego:

     „Jestem księga
     otwarta w przyszłość"**

 

* s. 341
** fragment poematu Mazowsze

 

 

Spośród Czytelników, którzy do końca maja 2012 napiszą na adres:

pawlowice@artserwis.pl


i odpowiedzą na pytanie:

           Które miejsce Wrocławia wydaje im się szczególnie godne polecenia gościom spoza miasta?

Redakcja wybierze jedną odpowiedź, a jej autor otrzyma egzemplarz Herbaty z jaśminem ze specjalną dedykacją od Autorki.


11:46, agnieszka_gil , Inne
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Z największą przyjemnością skonstatowałam, że - po otrzymaniu, a następnie przyjęciu zaproszenia z rąk pani prezes Marii Kulik - zostałam wcielona w poczet członków Polskiej Sekcji IBBY - Stowarzyszenia Przyjaciół Książki dla Młodych. Niezwykle mi miło :)

23:17, agnieszka_gil , Inne
Link Dodaj komentarz »

Piękna pogoda była w Kamiennej Górze - wczoraj wystarczająco sucho, by na Rynku zebrała się spora grupa ludzi Czytających pod chmurką (wcześniej bawiliśmy się razem z Anią Zgierun na GILgotkach w muzeum) a dziś dopisało słonko, kiedy autorzy zaproszeni przez Księgarnię Atena czytali swoje - lub swoje ulubione - książki. Publiczność - niezwykle wdzięczna. Sprzęt - działał, żadnej wpadki z mikrofonem nie zarejestrowałam ;) O Pirackich GILgotkach będzie osobno, a poniżej pamiątkowe zdjęcie:

Księgarnia Atena autorzy

Na samym dole Konrad Staszewski, a wyżej, od lewej - obok mnie Hannibal Smoke, Agnieszka Lingas-Łoniewska, AnnaZgierun-Łacina, Monika Szwaja.

Jeśli zagląda tu czasem Dominika P. z Płocka, to przekazuję jej tą drogą najserdeczniejsze pozdrowienia od pani Moniki! :)

22:06, agnieszka_gil , Spotkania
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31