GILgotki

czwartek, 03 grudnia 2015

Biblioteka Grafit 10 października rozGILgotała się bardzo Smakowicie.
Zaczęło się od tego, bez którego żadna potrawa powstać nie może - kucharza czyli. I świetnym przykładem tej profesji fachowca okazał się kucharz Kuba - bohater jednej z opowieści w Zawodowcach Pawła Beręsewicza:

GILgotki Smakowite

Nie samym czytaniem GILgotkowicz żyje, więc spróbowaliśmy zagadkowej potrawy - każdy mógł sięgnąć do naczynia i wylosować zagadkę do odgadnięcia albo zadanie do wykonania. Zazwyczaj obywało się bez kłopotu, ale już na pytanie o jadalne kwiaty nie każdy potrafił odpowiedzieć!

GILgotki Smakowite

Kto zna Niezwyczajnik? Na pewno czytelnicy Pawłowic i Tygodnika Ziębickiego - oczywiście także ci, którzy bywają w bibliotece na naszych spotkaniach. Bo już nie pierwszy raz czytałam historię pewnej łyżeczki, która zjawiła się w kuchni i nikt nie wiedział po co - bała się gorącej herbaty, do zupy była za mała... Jak myślicie, kim była tajemnicza plastikowa łyżeczka?
Poniższa grafika ilustrowała Niezwyczajnik w Tygodniku Ziębickim, a wykonała ją Julka Smol z Tarnowskich Gór:

GILgotki Smakowite

Ponieważ lubimy czasem rozwiązywać krzyżówki, także i na tym spotkaniu zrobiliśmy to wspólnie i z przyjemnością - hasło okazało się łatwe do odgadnięcia i zachęcające do jedzenia.
A potem dzieci, rodzice i babcia wysłuchali o tym, jak to trudno jest czasem zdobyć coś na obiad: Wakacje Mikołajka - Zupa rybna. Znacie? Nie było łatwo, ostatecznie jednak obozowy kucharz stanął na wysokości zadania.

GILgotki Smakowite

I znów nadszedł czas na konkurs - jeden z ulubionych na GILgotkach. Uczestnicy - zarówno dzieci jak i dorośli - trochę chętnie, a trochę z obawą brali w nim udział.
Trzeba było z zawiązanymi oczami odgadnąć, co dałam do spróbowania. Niektórzy trafili na ulubiona czekoladę, inni na znienawidzony winogron... Różnie bywa z kulinarnymi gustami!

GILgotki Smakowite GILgotki Smakowite

Po przeczytaniu Plotek z kuchni - tak, tak poezję też poznajemy na GILgotkach! - spróbowaliśmy czegoś pysznego i słodkiego. Nie dla każdego, jeden z uczestników naprawdę nie znosił winogronu...
A potem zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie - Hanka, w kucharskiej czapie, którą sama zrobiła, poleca fajną książkę, dzięki której je się o wiele przyjemniej. Zapomniałam tytuł... Uzupełnię!

GILgotki Smakowite

czwartek, 08 października 2015

Już w najbliższą sobotę 10 października w bibliotece Grafit we Wrocławiu spotkamy się o godz. 11.00 na GILgotkach Smakowitych.

Zapraszam dzieci wraz z opiekunami - można wziąć ze sobą ulubioną książkę o gotowaniu, pieczeniu, albo przyprowadzić prawdziwego kucharza.

Ostatecznie wystarczy przynieść coś pysznego do poczęstowania ;)

GILgotki Smakowite

10:18, agnieszka_gil , GILgotki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 października 2015

Jesienne wspomnienie lata - tegoroczne kolonie zuchowe w Borowianach przebiegły pod znakiem czterech żywiołów. Z całą pewnością OGIEŃ jest w piekle. Diabły też, więc zrobiliśmy sobie GILgotki Rogate. A WODA w morzu - coś w sam raz na Pirackie GILgotki. No i Skrzydlate - były niewątpliwie związane z POWIETRZEM. Na Podziemne już nam czasu zabrakło, bo na koloniach i obozach harcerskich wiele się dzieje! Przeczytacie o tym w mojej najnowszej książce, ale to jeszcze melodia przyszłości. Teraz zaś wspominam lipcowe GILgotki z zuchami.

GILgotki Borowiany

GILgotki Borowiany

Na GILgotkach Rogatych wcale nie czytaliśmy o diabłach - zuchy wolą milszych bohaterów książek. Z pewnością do takich należy Nocny Maciek autorstwa Pawła Pawlaka, który nie tylko wspaniale zilustrował, ale też napisał opowieść o przygodach... Dobra, powiem. Nocny Maciek jest księżycem! Rogatym, gdy akurat nie jest w pełni.

Kolejnym autorem, którego książki bardzo chętnie są czytane/słuchane na GILgotkach, to Paweł Beręsewicz - ze zbioru Pan Mamutko i zwierzęta tym razem do tematu idealnie pasowała nam opowieść o narożnikach. Właściwie mogłam też poczytać o ślimaku - rogaty niewątpliwie jest.

W przerwach między czytaniem bawiliśmy się pokazywanie rogatych przysłów za pomocą kalamburów - nie było bardzo trudno je pokazać, choć pewien kłopot stanowił ogarek. Ale prawdziwym wyzwaniem okazało się wymienianie słów, w których znajduje się róg, rożek, różki - to była niemal wojna na rogate słówka! Pierogi, twaróg, pogróżki...

Kilka dni później w środku lasu rozegraliśmy regaty na Morzu Żółtym - jeden z uczestników miał dość słaby wiatr, zdenerwował się tak, że musiał się z zawodów wycofać - tyle emocji!

GILgotki Borowiany GILgotki Borowiany

Poza regatami było głównie czytanie - Wojciecha Witkowskiego Burzliwe dzieje pirata Rabarbara i opowieść o jego - Rabarbara - pirackim stroju, wiersze o Słonecznych żeglarzach Wincentego Fabera i kochaną przez wszystkie dzieci Piracką świnkę Cornelii Funke. Były też morskie zagadki w balonach, wiązanie prawdziwych żeglarskich węzłów, a także poszukiwanie skarbu - odnaleziono worek złotych monet! Bardzo słodkich, częstowaliśmy się nimi tuż po złożeniu prawdziwej pirackiej przysięgi...

GILgotki Borowiany           GILgotki Borowiany

Po kolejnych kilku dniach postanowiliśmy POLATAĆ po borowiańskim lesie.

GILgotki Borowiany GILgotki Borowiany

Ale najpierw czytaliśmy o tym, jak to się stało, że niektóre myszy potrafią latać. Znacie tę historię, w której wiatr przypadkowo zaplątał skrzydła w gałęzie jabłoni? Jeśli nie, to przeczytajcie Mysz, jak nie mysz Joanny Kulmowej - jedną z ulubionych książeczek nie tylko mojego dzieciństwa, ale i współczesnych najmłodszych czytelników.Później robiliśmy latające ptaszki metodą origami - oj, bywało trudno, na szczęście druhna Honorata i druhna Ania pomagały małym zuchowym rączkom. A te rączki potem przekształciły się w skrzydła - na zdjęciu powyżej widać, jak fruwaliśmy między sosnami ;)

GILgotki Borowiany

Niewątpliwie ulubionym autorem dzieci z Tarnowskich Gór jest Paweł Beręsewicz i bohater jego książki Pan Mamutko i zwierzęta. Podczas GILgotek Skrzydlatych czytałam opowieść o gołębiu, który założył gniazdo w przewodzie kominkowym państwa Mamutków. To była trudna do rozwiązania sprawa i nie powiem Wam, jak się skończyła, tyle tylko mogę napisać, że niektórzy lubią, gdy przed nimi postawić półmisek pełen... gołąbków. Horror, prawda?

Po szalonym slalomie między drzewami, wróciliśmy, by w skupieniu posłuchać o przygodach mieszkającej w Rowerowie Tereni, z książeczki Ludwika Jerzego Kerna. Jej, wydawałoby się, zwykłemu, rowerowi, pewnego razu pojawiły się jakieś dziwne narośle, z których potem wyrosły skrzydła. Każdy marzył o takim rowerze!

A zuchy marzyły o wygranej w kolejnym konkursie, w którym, stojąc w kręgu, wymieniały wszystko, co ma skrzydła. Uwierzycie, że poza ptakami i owadami jeszcze ktoś/coś? No pewnie - wiatrak, drzwi, marzenia...

A ja już czekam na następne potkanie z zuchami z Tarnowskich Gór, które pozdrawiam BARDZO SERDECZNIE!

poniedziałek, 08 czerwca 2015
piątek, 05 czerwca 2015

Wiedzieliście, że w pobliżu Wrocławia można znaleźć piratów? Tak, tak, całe ich stada spotkałam w Borowie i w Zielenicach!
Nie tak dawno, bo 24 kwietnia spotkałam się z młodymi Czytelnikami ze szkół podstawowych w podwrocławskich miejscowościach.

Borów powitał mnie dziką bandą pirackich uczniów, którzy co prawda z ciekawością wysłuchali opowieści o Pirackiej śwince Cornelii Funke, ale potem zrobili bunt na pokładzie i nawet piracka przysięga wypowiedziana została zupełnie na opak!

Borów GILgotki

W Zielenicach GILgotaliśmy również bardzo sympatycznie, ucząc się wiązać węzły:

GILgotki pirackie

urządzając regaty oceaniczne:

GILgotki pirackie

i szukając słodkiego pirackiego skarbu, którym zwyciężczyni regat podzieliła się ze wszystkimi!

GILgotki pirackie

Czytaliśmy, oczywiście, nie tylko o Pirackiej śwince, także o Przygodach Pirata Rabarbara i Słonecznych żeglarzach:

        

Było naprawdę fantastycznie i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś zaroszą mnie do siebie tak fajni Czytelnicy - może na inne GILgotki?

niedziela, 17 maja 2015

Tradycyjnie relacja z GILgotek po długim czasie, ale oto jest:

18 kwietnia, jak zazwyczaj pod egidą Polskiej Sekcji IBBY i Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu spotkałam się z najmłodszymi Czytelnikami - tym razem bardzo, bardzo młodymi, bo nawet czterolatkami. Niespodzianką było to, że z wyjątkiem Kacpra i Hanki-gadułki - trochę inaczej niż u Janoscha ;) - przybyli zupełnie nowi GILgotkowicze, a wszyscy w towarzystwie mamuś, tatusiów i babć. Można więc było bawić się naprawdę świetnie, bo wszyscy brali czynny udział w zajęciach.

GILgotki Skrzydlate1

Zaczęliśmy od przeczytania bajki, którą poznałam w dzieciństwie. Mysz jak nie mysz Joanny Kulmowej, to obok Krześlaków z rozwianą grzywą była jedna z moich ulubionych pozycji tej autorki.

GILgotki Skrzydlate4         mysz jak nie mysz

Szukając zdjęcia okładki w internecie, zorientowałam się, że została wznowiona! Choć mnie i tak droższa ta sprzed dziesięcioleci, jednak w każdej wersji pozostaje wyjątkowa, klimatyczna, ciekawa i piękna.

GILgotki Skrzydlate3

Potem rozprostowaliśmy skrzydła - każdy powiedział, jakim jest skrzydlatym stworzeniem i poćwiczyliśmy trochę, przed zaplanowanym na koniec lotem. Musieliśmy też trochę poćwiczyć dłonie przed zajęciami manualnymi - nauczyliśmy się bowiem robić prawdziwego latającego ptaka z papieru:

GILgotki Skrzydlate2

Przyszedł czas na wysłuchanie opowieści o ulubieńcu dzieci - Panu Mamutko. Tym razem miał kłopot z Gołębiem, który zagnieździł się w jego kominie i... Nie opowiem, przeczytajcie sami, ale róbcie to uważnie, bo można się zdziwić, jak zakończyła się ta opowieść... Niektórzy, zupełnie niesłusznie, nazwali ją horrorem!

Trochę wysiłku intelektualnego trzeba było włożyć w konkurs, który rozegrał się zaraz otem - stanęliśmy w kręgu (zupełnie jak na GILgotkach Rogatych ) i każdy po kolei mówił - kto lub co ma skrzydła. Początkowo było prosto - ptak, motyl, dzięcioł, gil, ważka, pszczoła... Później weszliśmy na wyższy poziom - drzwi, nietoperz, podpaska... Dobrze, że podpowiadali dorośli, bo z czasem zrobiło się zupełnie trudno, tym bardziej, że nie wolno było powtarzać tego, co już ktoś mówił. No więc skrzydła ma jeszcze wiatr, nietoperz, marzenia... Ostatecznie wygrała zupełnie młoda, bo chyba pięcioletnia dziewczynka, która w nagrodę otrzymała czekoladowego motyla - było słodko :)

Po tak intensywnym myśleniu trzeba było koniecznie zregenerować organizm ruchem, więc przelecieliśmy się po bibliotece - nie macie pojęcia, ile miejsca jest w Graficie! Naprawdę można by tam fruwać:

GILgotki Skrzydlate5

Zmęczone skrzydła przytuliliśmy do boków i można było w spokoju wysłuchać o pewnym skrzydlatym... rowerze. Co, nie wierzycie, że i rowerowi mogą wyrosnąć skrzydła? To przeczytajcie koniecznie tę książeczkę, po której widać, że na GILgotkach czytamy nie tylko prozę, ale i wiersze - tym razem Ludwika Jerzego Kerna Rower z Rowerowa.

 rower z rowerowa kern ludwik

O, tak, było bardzo fruwająco, wesoło i ciekawie, a na następne GILgotki w Graficie zapraszam w sobotę w połowie czerwca - do zobaczenia i poczytania!

sobota, 11 kwietnia 2015

Nareszcie! Już nie mogłam się doczekać otwarcia nowego sezonu GILgotek w Graficie!

Ale nadszedł czas, więc w najbliższą sobotę zaczynamy. Ponieważ poprzednie były Rogate, teraz konsekwentnie - Skrzydlate! Wiecie, kto/co ma skrzydła? Poczytamy i porozmawiamy o tym już za tydzień!

 

GILgotki Skrzydlate

17:08, agnieszka_gil , GILgotki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 października 2014

8 października obfitował w tematy indiańskie i kowbojskie, bowiem aż dwie grupy zerówkowiczów zaprosiły mnie tego dnia do Szkoły Podstawowej w Radwanicach. Jak w poprzedniej, tak i w kolejnej zaczęliśmy od czytania o Indianinie Nitou, a później zatańczyliśmy - tym razem taniec deszczu, który padał zupełnie niepotrzebnie - na mokro trudno było polować!

indianskieM1

Taniec udał się nad wyraz, rzeczywiście przestało padać. A my rozpoczęliśmy przygodę z Nitou, który postanowił zwyciężyć demona z gór, w czym pomogły mu trzy magiczne pióra:

indianskieM2

Wszystkim bardzo podobał się fragment książki, jednak przeszliśmy do kolejnych zajęć - było więc odpowiadanie na zagadki z kowbojskiego kapelusza:

indianskieM3 indianskieM4

A następnie przystąpiliśmy do polowania. I tu udało się naprawdę dobrze, było co jeść na kolację, a warto dodać, że bizony-balony są bardzo lekkostrawne. Jak widać, ich skóra dobra jest do naciągania na twarz - pewnie w ramach maseczki kosmetycznej:

indianskieM5  indianskieM6

Należało odpocząć, a to robi się najlepiej będąc wygodnie ułożonym na dywanie i zasłuchanym w indiańskie opowieści. I wiecie co? Miałam zamiar poczytać którąś z historii Sat-Okha albo Ulfa Starka Jak mama została Indianką, tymczasem okazało się, że dzieci marzą o poznaniu dalszych dziejów małego Nitou! No więc dokończyliśmy tej opowieści - przeczytałam książeczkę do końca. Zasłuchane dzieciaki z trudem wracały do rzeczywistości, a przecież na zakończenie mieliśmy jeszcze wypalić fajkę pokoju... Howgh!

indianskieM7  indianskieM8

Myślicie, że współczesne dzieci już nie interesują się Indianami? To nieprawda. Najlepszym przykładem są uczniowiez zerówki w Radwanicach, którzy 8 października zaprosili mnie na GILgotki na Dzikim Zachodzie. Pojechałam z radością, bo dawno już nie rozmawiałam o Indianach. Przebrałam się w odpowiedni strój i zaczęło się czytanie.

indianskie1  indianskie2

Najpierw o przygodach małego Indianina Nitou, z książki Demon z gór  Marca Cantina, który, mimo że niewielki, dzielnie ruszył na niebezpieczną wyprawę, bo susza zaczynała mocno dawać się we znaki jego współplemieńcom. A później dzieci poznały historię polskiego Indianina Sat-Okha i posłuchały jego opowieści o Wielkim czynie Szalonego Rumaka ze zbioru Biały mustang.

indianskie3       indianskie4 

Oprócz słuchania, było także trochę ruchu - taniec przed polowaniem, by się udało:

indianskie5  indianskie6

No i oczywiście wielkie polowanie na bizony-balony. Najpierw pokazałam, jak posługiwać się włócznią sprawnie i szybko (ledwie aparat mnie uchwycił!) - wiemy, że Indianie strzelają z łuków, ale używają też innej broni.

indianskie7

A później wręczyłam broń najmłodszym. Dziewczyny okazały się szalenie sprawne w sztuce polowania, a i chłopcy ledwie wytrzymywali, zanim nadejdzie ich kolej:

indianskie8 indianskie9

Polowanie, tak jak i całe spotkanie odbyło się świetnie, myślę, że sam Sat-Okh - Długie Pióro - byłby z nas dumny...

indianskie10

zdjęcie ze strony: http://nuklearna-wiosna.blog.pl/files/2014/02/sat-okh.jpg

Nie, nie mylą Was oczy - czasami zdarza się Wielkanoc w lipcu, bowiem harcerze to specyficzna grupa ludzi, którzy potrafią i to zorganizować... Między nami mówiąc choinkę też ubieraliśmy, ale to przy innej okazji... ;)
Cała rzecz polegała na tym, że tegoroczne kolonie zuchowe Hufca Ziemi Tarnogórskiej w Borowianach przebiegały pod znakiem różnych dni - bardziej lub mniej świątecznych, tak bawiliśmy się w Walentynki (zajęcia prowadziła bardzo zakochana para), był Dzień Dziecka, Trzech Króli, Boże Narodzenie i wiele innych, a wśród nich Wielkanoc i Wielkanocne GILgotki.

wielkanoc_1

Zaczęliśmy od wyjaśnienia sobie symboliki pokarmów w koszyczku, a to za pomocą kalamburów:

wielkanoc_2 wielkanoc_3

Później poczytaliśmy o przygodach Zajączka, który tak niefortunnie pomalował pisanki, że skończyło się nad wyraz kolorowo. A później każdy zastęp otrzymał zadanie - należało przerobić różne, znane przysłowia w taki sposób, by mogło się w nich znaleźć "jajo". Wyszło nieźle:

wielkanoc_4 wielkanoc_5

Doszliśmy do tematyki mocno jajecznej, wiec tarnogórscy harcerze poznali historię jajka, które, mimo dzielnego oporu, skończyło we wrzątku, jednak okazało się, że... Sami poczytajcie!

wielkanoc_6 wielkanoc_7

A później znów bawiliśmy się w rysowanki i wycinanki - każdy stworzył własny kwiatek

wielkanoc_8 wielkanoc_9

baranka lub kurczaczka wielkanocnego, którymi ozdobiliśmy wielką, wspólną pisanę:

wielkanoc_10 wielkanoc_11 wielkanoc_12

I tak upłynęła nam niezwykła, lipcowa Wielkanoc - chyba jedyna taka w życiu. Wszystkie zuchy, harcerze i druhny bawiły się, jak nigdy dotąd. Nawet druhna Magda, która zasadniczo woli grać, chętnie rysowała. Za to raczej mało wielkanocną gitarę:

wielkanoc_13

sobota, 25 października 2014

W połowie czerwca nikt już chyba nie myśli o nauce, każdy marzy o wakacjach, słońcu, lecie w lesie, na wczasach, a może... pod namiotem? Bo na przykład harcerze inaczej nie spędzają wakacji, kto by tam pławił się w luksusach, gdy można zaznać prawdziwej, harcerskiej przygody?

Grupa przybyłych na GILgotki Harcerskie zrobiła sobie takie małe wakacje i wraz zaproszonym Gościem Specjalnym, spędziła sobotę, 14 czerwca, w bibliotece. Zaczęliśmy od przeczytania fragmentu książki Małgorzaty Piekarskiej Tropiciele. Główny bohater wcale nie miał zamiaru zostać harcerzem, przeciwnie, miał ich za głupków i dziwaków i ani mu było w głowie przystąpić do nich, ale... Przeczytajcie, a dowiecie się, jak to się skończyło.

GILgotki harcerskie 1 GILgotki harcerskie 2

Druhna Emila Maliszak prowadzi Dęby - drużynę harcerską z pięćdziesięcioletnią tradycją. Wiele dowiedzieliśmy się od niej o tym, jak powstało harcerstwo w Polsce, na czym to wszystko polega i co zrobić, by stać się zuchem lub harcerzem, albo wędrownikiem. A ponieważ harcerze nie tylko wiele się uczą, poznaliśmy kilka fajnych zabaw - między innymi pląsu, podczas którego galopowały konie, pękaliśmy ze śmiechu!

GILgotki harcerskie 3

Wbrew pozorom zabawy i pląsy służą nie tylko odpoczynkowi. Podczas nich ludzie w drużynie uczą się wspólnie funkcjonować, radzić sobie w różnych sytuacjach, nie tylko miłych i słonecznych, ale także gdy deszcz i gorsze humorki. Harcerstwo uczy życia, wie to każdy, kto tego spróbował. A że deszcz nie sprzyja, przekonały się młode harcerki z książki Agnieszki Stelmaszyk Gdzie jest Kunegunda?:

GILgotki harcerskie 4 GILgotki harcerskie 5

Idąc ich wzorem nie martwiliśmy się potencjalnym deszczem, ucząc się od druhny Emili symboliki munduru harcerskiego i ucząc się korzystać z kompasu - niezastąpiony sprzęt w kasach i na bezdrożach!

GILgotki harcerskie 6

Poznaliśmy także alfabet Morse'a i każdy nauczył się pokazywać swoje imię.Patrzcie, jaka byłam szybka! :)

GILgotki harcerskie 7

Chyba wszyscy znają książkę Seweryny Szmaglewskiej Czarne Stopy. Przeczytaliśmy fragment o niemal mrożącej krew w żyłach nocnej warcie i zaczęliśmy sobie wyobrażać, co jeszcze może się wydarzyć w tak niezwykłych warunkach. Potem, by ukoić nerwy, druhna Emila nauczyła nas śpiewać piosenkę o szarej lilijce - druhna świetnie gra na gitarze!

GILgotki harcerskie 8 GILgotki harcerskie 9

I nadszedł czas rozstania. Zawiązaliśmy zwyczajowy krąg, puściliśmy iskrę przyjaźni i pełni harcerskich marzeń, zaczęliśmy tym mocniej oczekiwać wakacji

GILgotki harcerskie 10

Pogoda dziś zupełnie listopadowa, więc z tym większą przyjemnością warto przypomnieć sobie majowe klimaty, kiedy to osłonięci od słońca dachem namiotu Miejskiej Biblioteki Publicznej, spędzaliśmy miło czas na rodzinnym pikniku na wrocławskiej Wyspie Słodowej.

DM_1

W cieplutkie popołudnie zebrała się tam grupka GILgotkowiczów, którzy tym razem poza murami biblioteki bawili się - choć to Dzień Mamy, również z tatusiami. Tato Tamary tak aktywnie brał udział, rysował i wypowiadał się, że myślałam nawet zaproponować mu współpracę ;) Było naprawdę świetnie.

Zaczęliśmy od czytania książeczki, jednej z moich ulubionych, gdy byłam dziewczynką, a potem zachwyciła też moje dzieci - oraz wiele innych. To Agnieszka opowiada bajkę Joanny Papuzińskiej.

agnieszka opowiada bajke
Zdjęcie pochodzi ze strony http://wilddzik.blogspot.com/2011/04/agnieszka-opowiada-bajke.html

A gdy przyszedł czas na kalambury, okazało się, że to, co Mamy robią w domu, to nie tylko sprzątanie, gotowanie, szycie, ale także - i to chyba ważniejsze! - czytają, całują i przytulają.

DM_2

Później rozmawialiśmy o tym, co Mamy robią poza domem. Pracują, oczywiście, ale najważniejsze, to w jaki sposób spędzają czas z rodziną - na przykład chodząc na basen, jak mama Martynki z Przygody na basenie. Po wysłuchaniu, ułożyliśmy własną bajkę o tym, co robi Mama - GILgotkowicze po kolei dodawali następne zdania i wyszedł z tego... niezły misz-masz. Później rysowali swoje Mamusie, które odpoczywają, a ja w tym czasie

DM_4

przeczytałam Zielony rosołek - niezwykłą historię pewnego tatusia i jego synka, których mama zbuntowała się i pojechała sama na wycieczkę, a oni musieli sobie radzić bez niej i nawet gotować. Było ciekawie!

DM_3

A gdy na koniec przyszło do wyboru - czy poczytać o Naszej mamie czarodziejce, czy o tym, jak Mikołajek szykował dla swej mamy Fajny bukiet... ostatecznie przeczytałam obie.
No i dobrze - GILgotki są do czytania, a Mamy do wręczania im bukietów!

DM_5

Właściwie spotkanie, które odbyło się 10 maja w Filii 36 MBP we Wrocławiu, mogłabym nazwać GILgotkami Przerażającymi - i to zanim się rozpoczęły! Wszystko dlatego, że dzieci chyba przeraził temat - GILgotki Matematyczne zabrzmiał im tak strasznie, że przybyła zaledwie garstka... Ale za to grupka dzielna, pomysłowa i sprawiająca, że spotkanie było świetne!

Ta zabójcza matma Zaczęliśmy od Tej zabójczej matmy, dzięki której okazało się, że nieznajomość matematyki może doprowadzić do krwawych gangsterskich porachunków. A potem już gładko przeszliśmy do tego, co najważniejsze - do liczenia. Policzyliśmy litery w naszych imionach i nawlekliśmy je, jak koraliki, na sznurki. Nierozstrzygnięta została kwestia, czy jedna z dziewczynek ma najdłuższe imię - Aleksandra - czy najkrótsze - Ola... Mierzyliśmy też liny - można było, rzecz jasna, użyć miarki czy linijki, ale my wybraliśmy stopy. Pogadaliśmy też trochę o łokciach, a potem zgłębialiśmy tajemnicę piędzi - kto wie, co to? Ot, zagadka do rozwiązania w czasie wakacji.

Tajemnica zielonej pieczęci Matematyka ważna jest nie tylko sama w sobie - to niezbędna część innych dziedzin nauki, także fizyki. A o tej i prawie Archimedesa poczytaliśmy w książce Hanny Ożogowskiej Tajemnica zielonej pieczęci - być może świetnie znanej niektórym dzieciom, ale na pewno większości rodziców i dziadków. Co prawda książka jest już mocno niedzisiejsza (kto dziś chodzi na telewizję do sąsiada? No i która klasa szkoły podstawowej pełna jest harcerzy? Sporo tam takich smaczków sprzed wielu lat), ale nie zestarzała się tak bardzo, jak można by przypuszczać - tak jak kilkadziesiąt lat temu, również dziś cieszy dziesięcioletnich czytelników - i wiem, co mówię, bo mój syn bardzo lubi jej słuchać. Przy okazji rozmawiamy sobie jak to niegdyś bywało, w świecie bez komputerów, pizzy i wielu innych, tak dziś oczywistych rzeczy... Jednak niektóre sprawy pozostały niezmienne, widać to wyraźnie w książkach tej autorki, pełnych marzeń bohaterów, przygód, dylematów młodzieży.

matematyczne5 matematyczne6

matematyczne7 matematyczne7


Kolejne zadanie wymagało wielkiej uwagi - czytałam książeczkę Danuty Wawiłow i Natalii Usenko Posłuchajcie bajki nowej, prostokątnej i kwadratowej, a w tym czasie słuchacze liczyli - dziewczynki prostokąty, a chłopcy (jeden chłopiec!) kwadraty. I okazało się, że lepszymi rachmistrzami niż dorośli, są dzieci. Każdy odkładał tyle patyczków, ile figur "usłyszał", a potem z nich powstały różne figury i nawet napisy.
Wszyscy, którzy tego dnia przyszli, mieli wyraźny pociąg do liczenia i do czytania oczywiście też, spójrzcie sami:

matematyczne8

Przyjrzyjcie się szczególnie wagonom Kacpra - w jednym jest maszyna wydawnicza od liter do książki:

matematyczne3

a drugi rozszerza i skraca ułamki:

matematyczne4

Przeczytałam też fragment książki, którą znam z dzieciństwa, ale chyba nie byłą wznawiana, a szkoda, bo właśnie Miasteczko wesołego myślenia świetnie pokazuje, jak przyjemna może być zabawa matematyką. Nawet zagadki matematyczne bywają nie pozbawione humoru. Rozgryzaliśmy jedną, brzmiącą tak:


Po wodzie płyną kaczki, jedna za drugą. Ile kaczek płynie? Kto wie?

matematyczne2

Pod koniec, znużeni troszkę liczeniem, poskakaliśmy, poklaskaliśmy i potupali, przy pokazywaniu figur geometrycznych, a potem umówiliśmy się na kolejne spotkanie - niech żałuje, kogo nie było!

matematyczne1

czwartek, 23 października 2014
niedziela, 25 maja 2014

Dawno dawno temu, tak gdzieś w lutym, a konkretnie pierwszego tego miesiąca, w bibliotece przy Żeromskiego odbyły się Zimowe GILgotki Sportowe. Nikomu chyba dotąd nie przyszło do głowy, że gimnastykować się można także pośród książek! A tak, można. I przekonaliśmy się o tym, ćwicząc pod okiem najlepszej wuefistki na świecie, pani Agnieszki Grabowskiej, nauczycielki ze Szkoły Podstawowej nr 78 we Wrocławiu, która fantastycznie nas rozgrzała, potem "przeczołgała" aerobowo, a na koniec zrelaksowała tak, że nie mieliśmy wcale ochoty iść do domu.

Zimowe GILgotki Sportowe Zimowe GILgotki Sportowe

Ponieważ główną czynności młodszych i starszych GILgotkowiczów jest słuchanie jak im czytam, tak też było i teraz - po rozgrzewce rozpoczęliśmy od hokejowych przygód żółwia Franklina. A później bawiliśmy się w odgadywanie kalamburów - niektóre dyscypliny sportowe były bardzo trudne zarówno do pokazania, jak i do odgadnięcia!

Zimowe GILgotki Sportowe Zimowe GILgotki Sportowe

Odpoczęliśmy słuchając anegdot o naszych sportowcach. Czy wiedzieliście, że pewnego dnia Adam Małysz, choć dostał najmniejsze buty narciarskie, jaki były dostępne i tak po wybiciu... wyskoczył z nich? Taki z niego drobiażdżek :)

Zimowe GILgotki Sportowe Zimowe GILgotki Sportowe

Polski skoczek zainspirował nas do wymyślenia bajki, w której znudził się już nartami i postanowił zmienić klimat tym razem na tropikalny - każdy z uczestników po kolei dodawał coś od siebie i nie macie pojęcia, dokąd nas to zaprowadziło... Zdradzę tylko, że na Saharę.

Zimowe GILgotki Sportowe

A po przeczytaniu fragmentu Dzieci z Bullerbym, w którym bohaterowie książki saneczkowali wraz ze swoimi tatusiami, zakończyliśmy nasze Sportowe GILgotki ćwiczeniami przy muzyce relaksacyjnej i zdrową przekąską - marchewką.

środa, 21 maja 2014

Prędko wrócę z Targów Książki w Warszawie, bo już w niedzielę spotykamy się na kolejnych GILgotkach we Wrocławiu.

25 maja o godz. 13.00 w namiocie Miejskiej Biblioteki Publicznej na Wyspie Słodowej czekam na dzieci w wieku 5-10 lat wraz z Mamusiami i Tatusiami.
Przyjdźcie, będzie fajnie!

GILgotki Dzień Mamy1

21:57, agnieszka_gil , GILgotki
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 maja 2014
sobota, 22 marca 2014

Część 1: Relacje z GILgotek Pocztowych.           Część 2: Wywiad z Agnieszką Gil.


GILgotki to są takie spotkania z Agnieszką Gil, na których dzieci słuchają bajek, bawią się i rysują. Na Pocztowych były nawet dzieci dwunastoletnie (a dozwolona kategoria wiekowa to dziesięć lat).

GILgotki pocztowe GILgotki pocztowe

Biblioteka na poczcie:

Na początku Agnieszka Gil się przedstawiła. Następnie pytała o imiona dzieci. No i oczywiście były przedstawione zasady.

GILgotki pocztowe GILgotki pocztowe

Potem czytano wierszyk O Grzesiu kłamczuchu i jego cioci. Po tym były kalambury. Ja pokazałem... No, sami zgadnijcie? To taki list, którego się nie wysyła w kopercie Więcej w dziale KONKURSY. Następnie było czytanie fragmentu książki pt. Fotel w kratkę. W tym czasie dzieci projektowały znaczki pocztowe.

GILgotki pocztowe GILgotki pocztowe

Dzieci odgadywały balonowe zagadki, po których pani Agnieszka czytała Listy od Feliksa. A w grze planszowej Wyścigi listonoszy wygrała Kalinka Michalska, która ma prawie 4 latka.
                    Koniec
Kacper Gil, lat 9

GILgotki pocztowe GILgotki pocztowe

Część 2: Wywiad z Agnieszką Gil

Reporter: Dzień dobry państwu, tu mówi Kacper Gil, przedstawiając wywiad z Agnieszką Gil na temat GILgotek Pocztowych, które zrobiła w sobotę 30 listopada 2013. Pani Agnieszko, co pani myśli o GILgotkach, które pani właśnie przeprowadziła?

Agnieszka Gil: Jestem bardzo zadowolona. Wydaje mi się, że dzieci i młodzież, które przybyły, były zadowolone, podobało im się, brały bardzo aktywny udział i moim zdaniem świetnie bawiliśmy się wszyscy.

R.: Aha, to fajnie. A jakie książki pani czytała?

A.G.: Czytałam dzisiaj fragment swojej książki pt. Fotel w kratkę (jest to jeszcze niewydana książka), czytałam wiersz Juliana Tuwima O Grzesiu kłamczuchu i jego cioci, czytałam też fragment książki pt. Listy od Feliksa, bardzo pięknie edytowanej, ładnie wydanej książeczki, o listach od zagubionego króliczka do jego Zosi.

R.: Aaaahaaaaa, a czy czytała pani Listonosza Pata?

A.G.: Nie, nie czytałam go dziś, listonosz Pat jest przesympatyczną postacią, ale jego przygody, są mało pocztowe.

R.: Aha, bardzo dziękuje. A czy pani pracuje w bibliotece?

A.G.: Nie, nie pracuję w bibliotece. Chodzę tu tylko wypożyczać książki oraz czasami  przeprowadzać zajęcia okołoliterackie o nazwie GILgotki. Zajęcia nie tylko czytelnicze – bawimy się podczas nich i uczymy.

R.: OK, dziękuję za tę informację, potrzebowałem jej, ponieważ wszyscy w naszej szkole pytają, czy pani pracuje w bibliotece.
       
A.G.: Nie, ale biblioteka jest takim miejscem, do którego może przychodzić każdy, więc zachęcam, żeby przychodził, ponieważ jest tu bardzo wiele drzwi. Każda książka to drzwi do innego świata – nieraz bajkowego, nieraz podróżniczego, nieraz przygodowego i warto przychodzić do biblioteki nawet jeśli się tam nie pracuje.

R.: Aha. Dziękuję za udzielenie wywiadu i za rozmowę.

A.G.: Dziękuję bardzo, pozdrowienia dla czytelników Kuriera „Szkolnego” i do widzenia.

 

GILgotki pocztowe

wtorek, 28 stycznia 2014
środa, 18 grudnia 2013

Z profilu fb Miejskiej Biblioteki Publicznej w Żaganiu:


11 grudnia 2013 roku Miejska Biblioteka Publiczna w Żaganiu stała się Centrum Wszechświata. Kosmiczne gilgotanie prowadziła Pani Agnieszka Gil z Wrocławia, autorka powieści dla młodzieży oraz dorosłych i pomysłodawczyni GILgotek, czyli spotkań około literackich, które w tym roku obchodziły 5. urodziny.
Dzieci z żagańskich szkół podstawowych mogły osobiście poznać Panią Agnieszkę. Bawiliśmy się świetnie. Nie mogło zabraknąć kosmicznych opowieści, przygotowywaliśmy niebo, na które każde z dzieci naklejało swoją gwiazdkę, powstała również Droga Mleczna. Kiedy niebo było gotowe zabraliśmy się za malowanie kosmitów na dużym ekranie:-). Wyobraźnia dzieci jak zwykle nie zawiodła, rysunki były niesamowite. Podążając dalej, każdy z uczniów przyniósł ze sobą papierową tutkę, która posłużyła mu za lunetę. Szukaliśmy planet we Wszechświecie... Oczywiście świat dziecka jest piękny, więc ich planety były kolorowe, pełne kwiatów, łagodnych zwierząt i szczęśliwych ludzi. Było nieziemsko :-)

A mnie pozostaje tylko potwierdzić - było nieziemsko!



GILgotki kosmiczne w Żaganiu - kliknij, aby powiększyć GILgotki kosmiczne w Żaganiu - kliknij, aby powiększyć GILgotki kosmiczne w Żaganiu - kliknij, aby powiększyć

GILgotki kosmiczne w Żaganiu - kliknij, aby powiększyć GILgotki kosmiczne w Żaganiu - kliknij, aby powiększyć GILgotki kosmiczne w Żaganiu - kliknij, aby powiększyć

22:19, agnieszka_gil , GILgotki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 listopada 2013
poniedziałek, 28 października 2013

Spotykając się pierwszy raz z twórczością Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk, zupełnie nie miałam tego świadomości. Ale już wtedy podobało mi się, jak napisała scenariusz do programu Tata, a Marcin powiedział.

Po kilku latach pokochałam tę autorkę za powieści dla młodzieży. Najpierw była 13. Poprzeczna, nagrodzona przez Polską Sekcję IBBY jako Książka Roku 2008 i odtąd już szukałam jej książek. Wystarczy, że jesteś, Niebieskie nitki - dobre, świetnie napisane i wiarygodne.



Po sukcesach trylogii Cukiernia pod Amorem, poprzedzonych powieściami Serenada i Mariola, moje krople, mogłoby się wydawać, że autorka zaniecha tworzenia dla młodszych odbiorców. Na szczęście jednak tak się nie stało i w zeszłym roku nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia ukazały się Opowieści Pana Rożka. Jedną z tych właśnie opowieści, o niezwykłej śwince Albertynie, czytała pani Małgosia na kolejnym spotkaniu z cyklu GILgotki, czyli Agnieszka Gil zaprasza,które odbyło się 25 września w Filii 36 Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu.



Zerówkowicze, choć są jeszcze bardzo młodymi ludźmi, tak uważnie słuchali i doskonale rozumieli, o czym mowa, że bez trudu odpowiadali później na zadawane przez autorkę pytania, rozmawiali z nią o różnych baśniowych, ale zupełnie poważnych sprawach. Kacper tak zabłysnął, że dostał specjalny egzemplarz książki z dedykacją. A tych pani Małgosia wpisywała więcej - w drodze losowania czwórka szczęśliwców także otrzymała Opowieści Pana Rożka.



Również Czytelnicy mojego blogu maja szansę zdobyć tę książeczkę, zilustrowaną przez Wandę Orlińską, bowiem aż trzy egzemplarze wyślę do tych, którzy podzielą się ze mną marzeniem o... smaku lodów. Ale nie takich zwykłych. Pan Rożek oferuje lody w zwyczajnych smakach, jeśli jednak poprosi się o lody o smaku baśni, można uraczyć się czym zupełnie niecodziennym!

Napiszcie do mnie, na lody o jakim smaku macie największą ochotę?

Jest jesień - może o smaku październikowych liści, a może babiego lata? Albo dla odmiany o smaku dymu z wieczornego ogniska... Lub jeszcze inne. Piszcie - pod adresem agnieszka.gil.wroclaw@gmail.com na odpowiedzi czekam do 15 listopada.

Opowieści Pana Rożka
09:24, agnieszka_gil , GILgotki
Link Komentarze (2) »
niedziela, 29 września 2013

Może trudno w to uwierzyć, ale naprawdę przecieram oczy, patrząc na kalendarz - to już pięć lat GILgotania! Tematycznych spotkań okołoliterackich, które prowadziłam nie tylko we Wrocławiu, ale też w innych miejscowościach, nie tylko w bibliotekach, ale także w domach kultury, świetlicach, przedszkolach, a nawet galeriach handlowych.

I choć czasami zdarzają się chwile zwątpienia (czy nie lepiej w sobotnie przedpołudnie poleżeć przed telewizorem/pójść na spacer/poczytać tylko sobie?), jednak wciąż wierzę, że warto - czytać dzieciom, podsuwać ciekawe lektury, spędzać czas z najmłodszymi, nieraz dopiero przyszłymi, Czytelnikami.

A GILgotki Urodzinowe były huczne! Zebrało się ponad trzydzieści osób - więcej niż na Pirackich nawet ;) - a oprócz najważniejszych gości, dzieci, przybyły Panie Bibliotekarki ze Szkoły Podstawowej 78 we Wrocławiu, z Gimnazjum Salezjańskiego, a nawet zaszczyciła nas swą obecnością delegacja z dyrekcji Miejskiej Biblioteki Publicznej, w osobie pani dyrektor Jolanty Słowik i pani Renaty Kosak.

Spotkanie przebiegło tradycyjnie - czytałam o prezencie dla Kłapouchego, przyjaciela Kubusia Puchatka, o urodzinach Lisy w Bullerbyn i o Franklinie, który przyjmował urodzinowych gości.

5. urodziny GILgotek - kliknij aby powiększyć 5. urodziny GILgotek - kliknij aby powiększyć

W międzyczasie bawiliśmy się w różne urodzinowe zabawy, a także otwierałam prezenty - w tym dniu Filia 36 MBP otrzymała wiele książek!

5. urodziny GILgotek - kliknij aby powiększyć 5. urodziny GILgotek - kliknij aby powiększyć

Ale i mnie nie oszczędzono - wspaniały album Karpińskiego i eseje Havla, bukiety kwiatów, fantastyczny zbiór laurek wykonanych przez dzieci pod opieką pani Alicji Ozdoby, kierowniczki filii, oraz kilka od dzieci ze świetlicy, które także czasami bywają na GILgotkach.

5. urodziny GILgotek - kliknij aby powiększyć 5. urodziny GILgotek - kliknij aby powiększyć

A pani Teresa Wolska, dzięki której to wszystko się zaczęło, specjalnie wynalazła gilowy talerzyk - zawieszę go na ścianie :)

Potem było słodko, bo jedliśmy fantastyczny tort, który specjalnie na tę okoliczność upiekła moja Mama - równie smaczny jak piękny. A propos - czytaliście już Córkę cukierniczki? Jeśli nie, to zapraszam na mój - nagrodzony! - debiut kryminalny.

5. urodziny GILgotek - kliknij aby powiększyć tort 5. urodziny GILgotek - kliknij aby powiększyć tort

Serdecznie dziękuję wszystkim rodzicom, którzy przyprowadzają swoje dzieci na GILgotki, nauczycielom i bibliotekarzom, poświęcającym swój czas, nierzadko w wolne soboty, by poczytać i pobawić się z czytelnikami. I dziękuję wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczyniają się do tego, że wciąż można GILgotać!

23:40, agnieszka_gil , GILgotki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 września 2013

W sierpniu minęło pięć lat, odkąd brombuję, GILgoczę i czytam dzieciom w bibliotekach, domach kultury, księgarniach, świetlicach, przedszkolach, galeriach i sama nie wiem, gdzie jeszcze. Więcej o samych GILgotkach i o tematach, które były już zrealizowane, można poczytać tutaj.  

W najbliższą sobotę będziemy wspólnie świętować piątą rocznicę okołoliterackich zabaw, zapraszam więc serdecznie wszystkich, którzy dotąd mieli już okazję bawić się na GILgotkach, a także tych, którzy jeszcze tego nie doświadczyli - uwaga, może być fajnie! ;)

Aha - ponieważ to urodziny, można przynieść prezent. ja już przygotowałam podarunek dla biblioteki, zdradzę, że to książka dla najmłodszych. A co Wy przyniesiecie? Książkę, komiks, grę, niespodziankę?

GILgotki urodzinowe_plakat

14:32, agnieszka_gil , GILgotki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 lutego 2013
 
1 , 2
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30