Bajki

niedziela, 17 czerwca 2012

Jutro nowy tydzień pracy, więc niech się Wam przyśnią kolorowe rybki, a na dobranoc bajka mojego ośmioletniego synka Kacpra. Pisownia oryginalna:

 


                                                      O małym koźlątku i dobrym wilku


 Dawno,dawno temu, kiedy Złotowłosa była już staruszką, córka mamy koźląt, jedyna która została
 w domu po napadzie wilka (chyba znacie tę bajkę) miała już pracę i... niestety,uparte dziecko.  
 Kiedy mama pozwoliła Jadzi (tak nazywała się córka mamy) wyjść na spacer, powiedziała:
 -Nie wolno ci wchodzić do lasu.-Ale Jadzi już nie było. Pobiegła i z rozpędu zapomniała skręcić
w lewo do państwa świnek. Podskoczyła z rozwartym parasolem i poszybowała jak na lotni.*
 Spadła przy ogromnej pieczarze. Zajrzała do niej i... widzi pustkę. Weszła do środka. Ciemno,
 nietoperze i skały. I nagle! - ręce do góry bo strzelam-zawołał ktoś wilczym, grubym głosem.
 Jadzia podniosła raciczki do góry i się odwróciła.- Ach, to ty Jadziu! Wreszcie ktoś mnie odwiedził!-zawołał głos
-Aaaaaale kim pan jest?-zapytała Jadzia.-Nazywam się Wilk leśny. Nie robię nikomu krzywdy.
Powiedział Wilk.-Chyba że wrogom.- A skąd pan mnie zna?-Zapytała Jadzia-Kiedyś znałem
twoją mamę. Chciałem ją zjeść. Ale to przeszłość. Teraz się bardzo lubimy.-Powiedział Wilk.
 -A wie pan jak mam wrócić do domu?-zapytała Jadzia. Wilk odpowiedział-Wiem. Wiatr teraz
wieje tak samo tylko w przeciwną stronę. Rozłóż parasol a wrócisz do domu. Aha! I wpadnij
 jeszcze kiedyś do mnie!-dobrze!-odpowiedziała Jadzia. Teraz Jadzia jest dorosła i ma pracę
 i dzieci.
 
*Lotnia-maszyna do latania (nie samolot).
 

KONIEC

23:20, agnieszka_gil , Bajki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 kwietnia 2011
Pewnego wiosennego ranka słonko wychyliło się zza chmury. „Jaki piękny dzień!” – pomyślało i zajrzało do zajęczego domku. Spała w nim rodzina – mama i tata Zającowie i ich synek. Słonko połaskotało śpiącego zajączka promykiem w piętkę i zawołało: - Dzień dobry! Pora wstawać! Zajączek zerwał się z posłania i wyskoczył na dwór. Zrobił kilka fikołków, dał trzy susy i wrócił do norki z okrzykiem: - Mamo, mamo! Co dziś na śniadanko? Mama szykowała właśnie pyszną marchewkę. Nałożyła synkowi pełny talerzyk i życzyła smacznego. Długo się nie zastanawiał – zjadł prędko i pobiegł do lasu i na łąkę. Kicał właśnie wzdłuż drogi, gdy usłyszał śmiechy i nawoływania. To grupa dzieci szła w stronę kościoła stojącego na górce pod lasem. Zajączek, schowany za krzakiem, przypatrywał im się uważnie. Kiedy znikły mu z oczu szybko pobiegł do domu. - Hej, mamusiu! – zawołał – widziałem coś niezwykłego!
wtorek, 21 grudnia 2010
Bombka z gołębiem, znaleziona w pamięci google
Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze nie miałam dzieci, nie zajmowała mnie ta sprawa - bombki były, cieszyły mnie co roku, ale nie myślałam o tym jak to się dzieje, że trafiają na zielone drzewka.
Kiedy zostałam mamą, sprawa wyjaśniła się szybko - podczas wymyślania bajki dla mojej córki.

Poczytajcie, jak to naprawdę było... albo mogło być:

piątek, 02 kwietnia 2010
Wielkanocne jajo - bajka Dzień rozpoczął się w atmosferze nerwowego pośpiechu. Zza bezpiecznych drzwi lodówki dobiegały odgłosy krzątaniny, tupot i trzaskanie garnkami. Stukały szuflady, z których Ludzie coś wyjmowali, skrzypiały drzwiczki szafek.
- Co jest? - zastanawiało się głośno Jajo, siedząc wtulone w wygodny dołek na drzwiach - Co się tam dzieje? Od samego rana hałasy i bieganie po kuchni... Nic, tylko dzieci są niegrzeczne i rozrabiają! - stwierdziło i kiwnęło łysą głową, jakby samo sobie przytakując.
Przez jakiś czas siedziało spokojnie, wreszcie, niezmiernie zaciekawione tym, co najwyraźniej odbywało się w kuchni, zaczęło wołać:
- Halo, haaalooo! Jest tam kto? Co się dzieje? Co się...! - nie dokończyło, bo ktoś gwałtownie otworzył drzwi lodówki.
Jajo zmrużyło oczy (w środku było ciemno, dopiero otwarcie drzwi powodowało zapalenie się światełka), a potem ostrożnie spojrzało przez wąskie szparki. Łypnęło szybko i w ostatniej chwili znów zamknęło oczy - jeden z Ludzi chwycił je za głowę!
- Auć - mruknęło tylko i zadrżało.
niedziela, 29 czerwca 2008
Pewnego dnia, kiedy w jednym z warszawskich wydawnictw oczekiwałam na spotkanie, przyszedł mi do głowy pomysł na bajkę. Szybko ją napisałam, aby mi nie umknęła - wyjątkowo piórem, bo zwykle piszę wyłącznie na komputerze. Tak powstał:
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30