poniedziałek, 14 maja 2012
sobota, 05 maja 2012
Jest takie miejsce we Wrocławiu, które znają głównie poeci, malarze i muzycy. To Salonik Trzech Muz. Bohaterka Herbaty z jaśminem przechodziła czasem obok, zastanawiając się, co tam w środku może się dziać. Ja już wiem, bo odwiedzam Salonik od czasu do czasu. Opisałam to za pomocą akrostychu: Snuje się leniwie pod sufitem barwny dym,
Co roku, po zakończeniu warsztatów, wydawana jest antologia, zawierająca najlepsze teksty uczestników. W ostatniej, co stwierdziłam z zaskoczeniem i wielką przyjemnością, znalazły się także moje wiersze:
Kilka utworów, pokazujących mi, jak czasami trzeba się napracować, by ułożyć choćby haiku - maleńkie, króciutkie, a praca nad nim potrafi zająć i pół dnia... To z "Włoskich Walentynek":
la strada mrą światła
środa, 02 maja 2012
Majowy numer wrocławskiego czasopisma daje szansę Czytelnikom na uzyskanie egzemplarza Herbaty z jaśminem - zapraszam do lektury recenzji autorstwa Dominiki Piechowicz z Pawłowic str. 6 i zmierzenia się z tematem: Mam córkę. Jeszcze jest mała, na razie jej książki pełne są obrazków, a rozdziały krótkie – czyta bardzo dobrze, jak na swój wiek, ale na grube, smakowite powieści, jeszcze jest za wcześnie. Na półce już drży w oczekiwaniu na nową czytelniczkę klasyka literatury dziewczęcej, ale się martwię, czy to, co ja kochałam ćwierć wieku temu, nie okaże się dla niej zbyt staroświeckie. Nie mam obaw co do zawartości drugiej półki, dla nastolatki. Stoją tam powieści wydane w latach dziewięćdziesiątych przez Filipinkę, napisane specjalnie dla jej czytelniczek: o realnym życiu i realnych problemach dorastających dziewcząt końca XX wieku. Filipinka była „pismem dla dziewczyn z klasą” i takie są te książki – to jest mój probierz jakości. Przez ostatnich kilkanaście lat dostawiałam tam regularnie nowsze powieści, teraz dołączy Herbata z jaśminem Agnieszki Gil. To nie jest książka z gatunku „lekka, łatwa i przyjemna”. Wręcz przeciwnie – lektura wymaga siły, żeby wraz z bohaterką zmierzyć się z nieprzyjemną rzeczywistością, w jakiej żyje. Notka na okładce zapowiada, że „rodzinie Martyny daleko do ideału”, ale to delikatny eufemizm. Powiedzmy wprost: Martyna wychowuje się w rodzinie alkoholików, ze wszystkimi tego konsekwencjami – mieszka w brzydkim mieszkaniu, brudnym i zaniedbanym, a pieniędzy w domu niewiele. Jak zresztą mogłoby być inaczej, jeśli czteropak piwa jest nieodłącznym elementem przygotowań do wieczerzy wigilijnej? Do tego jeszcze namolny adorator, nowa szkoła i oto mamy punkt wyjścia do opowieści o Martynie Kruk, zwanej Kurą. Czarna ta Kura: czarne włosy, czarne ubrania i czarne myśli. Chłopak, który zainteresował się Kurą w nowej szkole, też ubiera się na czarno, ale – paradoksalnie – to on zainicjuje drogę Kury na jaśniejszą stronę życia. Zaczyna od srebrnej koperty z zaproszeniem na wycieczkę odpowiednią dla księżniczki, do pałacu. Ekscentrycznie, romantycznie, ale czuję, że nie tylko dlatego Autorka skierowała młodych do dawnej rezydencji królów pruskich i z zaangażowaniem opisała, co ich poruszyło. Kurę zachwyciła stylizowana na gotyk sala o błękitnym suficie w złote gwiazdy. Rozbawiło krótkie łoże Fryderyka Wilhelma III. A potem Kura obraziła się na Leona i o kolejnych miejscach wiemy tylko tyle, że są: atelier fotograficzne, sala poświęcona tramwajom... Węszę tu jakiś głębszy zamysł Autorki: „Cudne rzeczy mamy we Wrocławiu, przyjedź, Czytelniku, i zobacz wszystko na własne oczy, zamiast zdawać się na moje opisy”. Bo nie tylko Muzeum Miejskie pojawia się w Herbacie z jaśminem, ale i Most Tumski, i Ścieżka Poezji, i „Złota Kaczka” – zabytkowa barka. Widać między wierszami, że Agnieszka Gil kocha swoje miasto i mogłaby sparafrazować Broniewskiego: „Piękny jesteś, Wrocławiu, Nie jest przyjęte, aby w recenzji zdradzać zakończenie, a ono było jednym z czynników, które zadecydowały o tym, że Herbata z jaśminem trafi na półkę z książkami Filipinki. Nie jest to słodkie „I żyli długo i szczęśliwie”. Martyna mogłaby się raczej podpisać pod słowami Broniewskiego: „Jestem księga
* s. 341
Spośród Czytelników, którzy do końca maja 2012 napiszą na adres: pawlowice@artserwis.pl
Które miejsce Wrocławia wydaje im się szczególnie godne polecenia gościom spoza miasta? Redakcja wybierze jedną odpowiedź, a jej autor otrzyma egzemplarz Herbaty z jaśminem ze specjalną dedykacją od Autorki.
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Z największą przyjemnością skonstatowałam, że - po otrzymaniu, a następnie przyjęciu zaproszenia z rąk pani prezes Marii Kulik - zostałam wcielona w poczet członków Polskiej Sekcji IBBY - Stowarzyszenia Przyjaciół Książki dla Młodych. Niezwykle mi miło :) Piękna pogoda była w Kamiennej Górze - wczoraj wystarczająco sucho, by na Rynku zebrała się spora grupa ludzi Czytających pod chmurką (wcześniej bawiliśmy się razem z Anią Zgierun na GILgotkach w muzeum) a dziś dopisało słonko, kiedy autorzy zaproszeni przez Księgarnię Atena czytali swoje - lub swoje ulubione - książki. Publiczność - niezwykle wdzięczna. Sprzęt - działał, żadnej wpadki z mikrofonem nie zarejestrowałam ;) O Pirackich GILgotkach będzie osobno, a poniżej pamiątkowe zdjęcie:
Na samym dole Konrad Staszewski, a wyżej, od lewej - obok mnie Hannibal Smoke, Agnieszka Lingas-Łoniewska, AnnaZgierun-Łacina, Monika Szwaja. Jeśli zagląda tu czasem Dominika P. z Płocka, to przekazuję jej tą drogą najserdeczniejsze pozdrowienia od pani Moniki! :)
sobota, 21 kwietnia 2012
Nie jest tajemnicą, że autorzy odwiedzają fora internetowe, by szukać ewentualnych opinii i komentarzy na temat swojej twórczości. Znam nawet takich, którzy sami takie dyskusje inicjują, co, o ile robią to pod własnym szyldem i nie klonują bytów, nie musi być naganne. A czytanie wpisów forumowiczów może być naprawdę przyjemne. Taki właśnie był wpis Jasmeen (piękny nick, w sam raz do Herbaty ;)), która zgodziła się na skopiowanie swojej opowieści: jasmeen 20.04.12, 18:11 Będzie epicko. Cierpliwości. Wczoraj obleciałam pierwsze pół księgarni w centrum Warszawy. Bez skutku. Owszem, niektórzy chętnie chcieli dla mnie zamawiać. Chała, zamówić sobie mogę sama. Wszędzie mówiłam, że "jak to, TAKIEJ książki nie macie??? NAPRAWDĘ?!" i jeśli od poniedziałku wszędzie, gdzie byłam, nie będzie KURY [tytuł roboczy Herbaty z jaśminem - przyp. aut.], to ja pierzem porosnę. Kurzym. Same-wiecie-gdzie [dystrybutor na E. - przyp. aut.] też byłam. W czterech miejscach. Wszędzie robiłam dym. Dziś zrobiłam drugą część akcji. W desperacji dotarłam do Matrasu, chociaż po drodze mi nie było. Ale już tak tu natworzyłyście, że ja musiałam mieć KURĘ natychmiast. W Matrasie książka była na liście (sztuk 5), na półce nie było. Zrobiłam małe przemeblowanie i... znalazłam!!! Z tyłu, schowana, biedna, zapomniana... Zrobiłam paniom w księgarni kilka kąśliwych uwag, w tonie: "jak można świeże i chrupiące bułeczki po kątach chować? Przecież ja tu całą Warszawę zlatałam, a wy chowacie???". Chwyt marketingowy genialny: nawet gdyby kosztowała drugie tyle, kupiłabym bez zastanowienia. Czytałam w metrze. Musiałam wysiąść, WYSIĄŚĆ, czujecie to??? W momencie, kiedy Kura wyszła spod prysznica... A Kura-książka też była pod prysznicem, bo złapała mnie ulewa. Pierwsza wiosenna burza... A potem jechałam autobusem i też musiałam WYSIĄŚĆ. To okropne... A teraz przylazła córka ze zbiórki i zabrała mi Kurę. Broniłam, ale była silniejsza. I oddaliła się do swojej nory, buuuuu... Doszło nawet do tego, że Szymborskiej zapomniałam kupić, a miałam Ją już w ręku... Ale odłożyłam na chwilę poszukując Kury. I jak znalazłam, to tak się ucieszyłam, że o Szymborskiej zapomniałam... Wygrać z Szymborską, to jest coś...
sobota, 24 marca 2012
Konsekwentnie posługując się retoryką macierzyńską, z radością informuję, że do porodu mojego kolejnego literackiego dziecka pozostało już tylko 18 dni! Zaraz po świętach przyjdzie na świat:
Zapowiedź można znaleźć na stronie wydawnictwa Nasza Księgarnia: Rodzinie Martyny daleko do ideału. Dziewczyna nie znajduje w niej oparcia i z zazdrością obserwuje nowych sąsiadów, tak radosnych i szczęśliwych. Ona nie może liczyć na zbyt wiele rodzicielskiej miłości, dlatego akceptacji i ciepła szuka w kontaktach z obcymi. A dla niecierpliwków kawałek na zachętę - fragment książki czyli. Zapraszam :)
wtorek, 21 lutego 2012
Już niedługo kolejne czytanie i zabawy w bibliotece, tym razem spotkamy się na królewskim dworze. Zapraszam!
środa, 18 stycznia 2012
Taka właśnie księga powstaje:
Kocham Wrocław, chyba nikt, kto tu zagląda, nie ma co do tego wątpliwości. I każdy, kto nie poskąpi odrobiny czasu na zarejestrowanie się i kliknięcie, może być spokojny co do moich intencji: Moje powody miłości do Wrocławia Gdyby nie Pana wynalazek, wyniki konkursu Cecylkowego nie pojawiłyby się tu pewnie jeszcze przez jakiś tydzień... Tymczasem niecierpliwa (i słusznie!) uczestniczka, nie mogąc się doczekać, wywołała mnie do tablicy przez telefon. No dobra, zatem ogłaszam, że szczęśliwymi laureatkami konkursu z niezwykle tajemniczym, za to przystojnym i niezwykle błękitnookim Marcinem Pałaszem zostały:
Katarzyna K. (poczta interia) Zuzia G. z Warszawy Ewelina K. z Wrocławia
Zwyciężczyniom serdecznie gratuluję i proszę o podanie e-mailem adresów.
sobota, 31 grudnia 2011
Czy ja już nie pisałam, że grudzień jest najdłuższym miesiącem w roku? Pewnie pisałam. Cały ten rok był tak obfity w wydarzenia, że relacje co najmniej połowy z nich nie zostały tu zamieszczone... Przepraszam, lecz nie nadążam! No ale z konkursem musiałam zdążyć, bo to przecież: Konkurs Noworoczny z Tajemniczym Autorem Wszystko zaczęło się w środku lasu, kiedy poznałam panią Anię, jedną z konduktorek świetnej wrocławskiej księgarni dla dzieci Pociąg do Bajeczki. To było kilka lat temu, na wakacjach nad Niesłyszem. Okazało się, że świat jest mały i spotkałyśmy się po jakimś czasie, a to spotkanie zaowocowało przemiłymi kontaktami. Jechałam w Pociągu do bajeczki na spotkaniach z maluchami, zabawach matematycznych, wspólnie bawiłyśmy się na Wrocławskim Tanim Książek Czytaniu. Także pod egidą Pociągu bywałam na Wrocławskich Promocjach Dobrych Książek, niegdyś czytając dzieciom i prowadząc zajęcia w sali zabaw Abecadło, a w tym roku, podczas jubileuszowych XX WPDK , gościłam na ich stoisku ze swoją pierwszą powieścią, a także Światem Matematyki. To były dwa dni pełne atrakcji nie tylko literackich - przez jakiś czas siedzieliśmy po ciemku, bo światło nawaliło ;) A kiedy tak sobie siedziałam, odwiedzało mnie mnóstwo ludzi: pan Kuba - człowiek z Żółtego Parasola - przemiła Blogerka, wielu Czytelników, wydawców, ilustratorów i oczywiście autorów. Jednym z nich jest przystojniak, który pozwolił się sfotografować: A skoro dał się zdjąć, trzeba to dobrze wykorzystać! Ogłaszam zatem KONKURS: każdy, kto odpowie na pytanie: Kim jest stojący obok mnie uśmiechnięty Autor wesołych książek? weźmie udział w losowaniu jednej z trzech ufundowanych przez patrona medialnego - Pociąg do Bajeczki - książki Dobre maniery Cecylki Knedelek autorstwa Joanny Krzyżanek, wyd. Jedność.
Na odpowiedzi wysyłane na adres podany w Kontakcie czekam do 15 stycznia 2012. A w Nowym Roku wszystkim Czytelnikom blogu, Czytelnikom mojej twórczości i tym wszystkim, którzy przyczyniają się do rozwoju literatury na każdy sposób, życzę spełnienia marzeń, nie tylko literackich, spokoju, siły i powodzenia w realizowaniu zamierzeń i tak po prostu zdrowia i pogody :)
czwartek, 22 grudnia 2011
W grudniowym numerze miesięcznika "Pawłowice" ukazał się artykuł na temat akcji podjętej przez telewizję, bank i portal internetowy. Niestety, nie ukazał się w całości, dlatego dla chętnych wersja krótsza w czasopiśmie na stronie 8, a jeśli ktoś chciałby przeczytać całość, zapraszam poniżej:
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Spośród mnóstwa zgłoszeń Sierotka wylosowała dwa nazwiska. Szczęśliwą posiadaczką
została Ewelina Z. z Trzcinicy zaś
otrzyma Szymek J. z Warszawy
GRATULACJE!
A już za chwilę noworoczny konkurs z Pociągiem do Bajeczki i Cecylką Knedelek. Nie będzie tak łatwo!
piątek, 02 grudnia 2011
Niepostrzeżenie kolejny rok zbliża się do końca, czas na ostatnią tegoroczną zabawę okołoliteracką. Jak wspominałam przed wakacjami, rozpoczęłam nowy cykl zabaw bibliotecznych, tym razem pod wspólnym tytułem GILgotki. Gilgotki, czyli Agnieszka Gil zaprasza to spotkania z twórcami - spotkania autorskie i warsztaty. Odbywają się w czasie zajęć szkolnych, a zaproszeni goście dzielą się swoją wiedzą, doświadczeniem i twórczością z dziećmi ze szkół znajdujących się w pobliżu filii 36 Biblioteki Miejskiej we Wrocławiu. GILgotki sobotnie, to okazja do spotkań tematycznych, podczas których czytam i bawię się z dziećmi przybyłymi wraz z opiekunami. Tym razem Teatralne - zapraszam! I jeszcze coś - jak się Wam podoba nowy wygląd blogu? Chyba nikt nie ma wątpliwości, że Paweł Pawlak jest mistrzem ilustracji! Bo te gile spod jego wprawnej ręki wyszły.
niedziela, 27 listopada 2011
Wzorem Marii Krüger cofnęła nas w czasie Magdalena Zarębska – autorka Kaktusa na parapecie – która 16 listopada już po raz kolejny gościła na GILgotkach w filii 36 Miejskiej Biblioteki Publicznej. Wiosną mówiliśmy o tej książce, czytając jedynie fragmenty jeszcze nie publikowane. Teraz można już było wziąć do ręki oprawioną w czerwoną okładkę historię pewnego dziesięciolatka, który w tajemniczy sposób, będąc wciąż w tym samym miejscu, znalazł się w innym czasie. Mikołaj znalazł się w swojej, ale jednak zupełnie innej rodzinie, żyjącej w roku 1979, w czasach głębokiej komuny i realiów tak odmiennych od dzisiejszych. Ale nie tylko – Magda przedstawiła nam też zupełnie świeżutką, zaledwie kilkutygodniową książkę dla sympatyków hippiki i przygód Ida, konie i reszta świata.
Kiedy kobieta spodziewa się dziecka, czeka na jego przyjście na świat, a sam finał odbywa się zwykle w ciągu kilku czy kilkunastu godzin. Wtedy bierze swojego malucha na ręce, ogląda go, przytula, karmi i pielęgnuje. Wcześniej może zobaczyć go jedynie na USG. Ostatnio czuję się trochę jak ciężarna, której maleństwo już istnieje, widzi jego twarz na ultrasonograficznym zdjęciu, ale na ręce weźmie dopiero w kwietniu. Wtedy i Czytelnicy będą mogli obejrzeć moje najnowsze dziecko. Na razie tylko zdjęcie:
Już nie mogę się doczekać :)
czwartek, 03 listopada 2011
Szczęśliwą laureatką konkursu KOCHAM CZYTAĆ została, wylosowana drobną rączką Sierotki,
ANNA B. z Gdańska
Gratulacje! Książka ze specjalna dedykacją od Magdy Witkiewicz zostanie wysłana (a przy odrobinie szczęścia może nawet osobiście wręczona!) w najbliższym czasie :)
sobota, 01 października 2011
Nic więc chyba dziwnego, że próbowałam choć w części powtórzyć niezwykłe doznania i kiedy w tym roku zawitałam nad Zatokę Gdańską, oszalałam ze szczęścia.
czwartek, 01 września 2011
Miło mi poinformować, że już jutro będą wysłane nagrody do osób, którym poszczęściło się w ostatnim konkursie (bił rekordy ilości zgłoszeń!). Poniżej lista szczęśliwców i książki, które otrzymają:
Katarzyna Otłowska - O dzieciach, dla dzieci, Mariola Jarocka Elżbieta Lepak - Niezwykłe przygody Bartla Renklody, Mariola Jarocka Magdalena Omelaniuk - Strażniczka Królestw, Adam Węsek Maria Unold - Dziki szczaw, Agnieszka Gil
Zwycięzcom gratuluję! I już zapraszam do polowania na kolejny konkurs, który ogłoszę w niedalekiej przyszłości.
sobota, 13 sierpnia 2011
W dniach 26-29 maja 2011 odbyła się kolejna edycja targów DOBRE STRONY literatury we Wrocławiu . Agnieszka Gil: Wiesz, że niektórzy wrocławianie kochają cię za fontannę z krasnalami? Romek Pawlak: (śmiech) Nie mnie, ale w sumie dobrze, że jest za co kochać Pawlaków. Oczywiście wiemy, że autorem krasnali przed Teatrem Lalek jest Paweł Pawlak, wrocławski grafik, choć nie tylko, bo czasem pisze dla młodszych dzieci. A ty jesteś autorem książek dla dorosłych, choć od niedawna wziąłeś się za literaturę dla młodzieży.
wtorek, 09 sierpnia 2011
Zielona wyspa – czyli zwiedzamy Ogród Botaniczny
Zdradzę Wam tajemnicę – znają tylko ci, którzy słyszeli o porwaniu Balonika. Z tyłu szopki, czyli Bulwar Włostowica
Przekraczamy kanał Odry, wchodząc na czerwieniejący świeżą farbą Most Piaskowy. Po lewej stronie widać Uniwersytet Wrocławski.
Lornetka, aparat fotograficzny, coś do picia i na przekąskę, bańki mydlane – ruszamy w miasto. Ach, jeszcze wygodne buty – przydadzą się szczególnie podczas wspinaczki na pewną wieżę i spaceru po żwirowych alejkach.
piątek, 22 lipca 2011
15 czerwca w bibliotece dla dzieci filia 36 we Wrocławiu odbyło się kolejne spotkanie z cyklu GILgotki, czyli Agnieszka Gil zaprasza. Trochę nietypowe, bo tym razem „gościł” tam wydawca, a konkretnie warszawskie Wydawnictwo TELBIT podczas gdy zazwyczaj zapraszam twórców związanych z literaturą – pisarzy i ilustratorów, choć nie tylko.
Uczniowie dwóch klas ze SP 78 poznali proces wydawniczy od pomysłu do momentu, kiedy książka trafia na półki księgarni i poznali kilka powieści wydanych przez TELBIT, które można wypożyczyć w bibliotece. Pośród nich Filip Szalony Lecha M. Jakóba – ma ona nie tylko ciekawą fabułę, ale i kilka podpowiedzi dla przyszłych młodych pisarzy, a okazuje się, że jest ich wcale niemało pośród młodzieży. Muszę przyznać, że było to jedno z sympatyczniejszych spotkań, którego zupełnie niepotrzebnie trochę się bałam – do rozmów literackich z dziećmi jestem przyzwyczajona, lecz młodzież to inna sprawa. Ale okazało się, że było naprawdę świetnie, a młodzież poprosiła o... przeczytanie mojej bajki ze zbioru Wesołe historie ☺ |